Marek Pankanin - Twórczość i obecność rzeźbiarska na linii 18 południka

MIEJSCA SZCZEGÓLNE, KONSTRUKCJA MIEJSCA

Materialne ślady dawnych kultur, ich osiągnięć i wierzeń, wypełniają naszą codzienną przestrzeń. Te artefakty najdawniejsze i najtrwalsze zachowały się razem z miejscem im przeznaczonym. Jako obiekt i teren je otaczający tworzą całość. I tak kamień polny, będący wyznacznikiem granicy jakiegoś terenu, ruiny dawnej architektury czy przydrożna kapliczka, kreują sobą autonomiczne miejsca, miejsca szczególne.

Wyznaczają centra od razu nas pochłaniające. Zachodzi zależność między obiektem, a całą masą wartości związanych z nim. Miejsce może być śladem działań historii, obrazem kultury, wierzeń religijnych i wielu innych płaszczyzn, w których istnieje człowiek. Doskonałym przykładem równoważnego istnienia obiektu z miejscem jest prehistoryczne założenie Stonehenge. Yi-Fu Tuan, amerykański profesor geografii humanistycznej tak pisze w książce „Przestrzeń i miejsce” o najsłynniejszej budowli megalitycznej:

„Stoi dłużej niż kultura, która je stworzyła i czciła. Pomnik przenosi wartości pewnej kultury. Wielki monument niesie treści zarówno szczególne, jak powszechne.”

Artefakty są o tyle trwalsze, im trafniejsza i głębsza jest relacja obiektu z miejscem. Obce twory od razu znikają jako nie do zaadoptowania przez bywalców miejsca, kolejnych mieszkańców lub opiekunów. Obiekty stawiane dawniej dla wyznaczenia miejsca kultu czy w efekcie kultywowania tradycji nadal borykają się z ciągłymi przeobrażeniami terenu, jakie następują współcześnie w ramach rozwoju infrastruktury. Również powstające obiekty artystyczne w przestrzeni publicznej czy poza jej obrębem muszą liczyć się z możliwymi zmianami obecnej tkanki miasta, wsi czy nawet tzw. terenów dziewiczych.

Proces w jaki tworzą się miejsca poprzez twórczość rzeźbiarską jest procesem niezwykle czasochłonnym. Po to, by zaingerować faktycznie w wizualną strukturę świata potrzebny jest fizyczny czyn, aby miejsce powołać do życia potrzebna jest dodatkowo głębsza, mentalna analiza miejsca. Trzeba być fizycznie i duchowo w tym miejscu, aby móc trwale w nim coś zmienić. Tak opisuje ten proces wspomniany antropolog:

„…To co na początku jest przestrzenią, staje się miejscem w miarę poznawania i nadawania wartości. To zamknięta i uczłowieczona przestrzeń staje się miejscem.”     

Jednakże to zawsze obiekt (efekt działalności człowieka) powoływał miejsce, a nie na odwrót. Miejsce może jedynie uzasadniać istnienie obiektu rzeźbiarskiego w nim spoczywającego. Istnieją także takie działania artystyczne w przestrzeni otwartej, które zupełnie pomijają w swych założeniach element topograficzny. Taka postawę prezentuje np. współczesny artysta utożsamiający się z minimalizmem Richard Serra, który wyznaje, iż: „rzeźba nie podporządkowuje się otoczeniu i jego znaczeniom, tworzyć ma nową, swoistą przestrzeń doświadczenia.“ Miejsce jest jednak istotnym czynnikiem w procesie tworzenia formy rzeźbiarskiej umieszczanej w jej granicach.

Dla trwałego określenia miejsca poprzez dzieło sztuki należy najpierw zrozumieć czym jest samo dzieło. Niemiecki Filozof Martin Heidegger w zbiorze „Drogi lasu” wyraźnie nakreśla możliwy kierunek poznawania świata, który postrzega poprzez dzieło sztuki. Rzecz - dzieło sztuki, poprowadzić może do istoty miejsca, a w konsekwencji do poznania świata w jego złożonej strukturze, jak sam stwierdza: „W dziele sztuki odłożyła się prawda bytu.” Dla zrozumienia istoty dzieła sztuki konieczne jest uzmysłowienie sobie, czym jest sama tylko rzecz. Taką rzeczą w sobie, jest według Heideggera na przykładem blok granitu:

„…samą tylko rzeczą jest na przykład ten oto granitowy blok. Jest on twardy, ciężki, rozciągły, masywny, nieforemny, chropowaty, barwny, po części matowy a po części lśniący. Wszystko to możemy dostrzec w kamieniu. To są właściwości rzeczy, ale rzecz jest czymś więcej, czymś wokół czego skupiają się własności” i dalej opisuje: „Spoczywający w sobie granitowy blok jest czymś materiałowym, zawartym w pewnej określonej, chociaż nieregularnej formie.”

Odpowiednie użycie materiału w pracy rzeźbiarskiej stanowi istotny aspekt dla przekazania specyfiki miejsca. Inaczej określa charakter miejsca zimna bryła odlana z betonu, a zupełnie inaczej odbiera się otoczenie z umieszczoną w niej rzeźbą w drewnie. Kamień z kolei, to bezpośrednie odwołanie do pierwotnej natury, zawiera w sobie ślad powstawania i zmian jakie dokonywały się przez miliony lat na Ziemi.

POSZUKIWANIE ARTEFAKTU - SITE SPECIFIC W BYDGOSZCZY I KOŚCIERZYNIE

Jedną z dróg dla wniknięcia rzeźby w zastaną przestrzeń jest kierunek site specific, dziedzina sztuki obejmująca dzieła sztuki stworzone z myślą o funkcjonowaniu w precyzyjnie określonym miejscu. Jest ona typem interwencji artystycznej, po którą często sięgali artyści kierunku Lend Artu, m.in. Richard Long czy Robert Smithson.

Innym sposobem są rzeźbiarskie działania plenerowe. Powstałe obiekty płynnie wkomponowują się w otoczenie.

Działania artystyczne w terenie są niejako próbą siły gestu artysty jako kreatora, jego bezpośredniej możliwości wpływania na obraz rzeczywistości. Tak jak stwierdza to badacz zagadnienia miejsca Yi-Fu Tuana „to ludzie dzięki swoim zdolnościom nadają znaczenie przestrzeni oraz miejscu, organizują je.”

Własne doświadczenie w kierunku kreowania miejsca nabrałem podczas działań kulturotwórczych w Bydgoszczy. Wówczas wraz z poetą Stefanem Pastuszewskim adaptowaliśmy miejskie podwórko na interaktywną scenę dla otwartej wypowiedzi artystycznej mieszkańców miasta, tzw. „Podwórko z Kulturą“. Funkcjonuje ono nadal jako przestrzeń dla sztuki niszowej. Odkryty tam „Duch Miejsca”, tzw. Genius Loci, przyciąga ludzi poszukujących autentyczności miejsca. Dokonała się także trwała definicja tego miejsca jako miejsca pro-twórczego.

Następnie moje dążenia w celu kreowania miejsca przeniosły się na obszar Gdańska. Powstała wówczas alternatywna galeria „Site Specific”, ulokowana pośród ruin dawnych spichlerzy na Wyspie Spichrzów. Odbywają się w niej m.in. wydarzenia artystyczne odnoszące się do miejsca - jako kolejnej wartości artystycznej. Najczęściej są to działania performance i instalacje, które jak opisuje A. Maria Potocka w swych rozważaniach teoretycznych na temat Rzeźby „są zarówno obiektem jak i organizacją przestrzeni, w której występują. W sztuce XX wieku rzeźba przestaje być tylko bryłą umieszczoną w przestrzeni, zamiast stać w środku staje wobec przestrzeni.”

W poszukiwaniach rzeźbiarskich ostatniego czasu opuszczam miejskie aglomeracje i udaję się na otwarte podmiejskie tereny. Azymutem stała się dla mnie umownie wyznaczona linia jaką jest 18 południk. Południk geograficzny jest to półelipsa na powierzchni Ziemi, która łączy oba bieguny, o dł. ok. 20.000 km, wyznaczająca kierunek północ-południe i przecinająca prostopadle równik. Siatka południków kartograficznych została stworzona dla obrazu ziemi przedstawianego na płaszczyźnie.

Ta szczególna linia przecina miejscowości, w których dorastałem i wyznacza kierunek mojej wędrówki na północ. Przechodzi także przez samo centrum miasta Bydgoszcz, z którym jestem związany kulturowo. Dla poznania oraz poczucia postaci linii jaką jest południk odbyłem wędrówkę z Bydgoszczy na północ. Odwiedziłem wybrane miejscowości leżące idealnie na 18 południku, następnie zorganizowałem 250 kilometrową wyprawę rowerową wzdłuż linii południka. Odkryłem wówczas interesujące tereny, zachęcające mnie do twórczej ingerencji.

W województwie kujawsko-pomorskim, w okolicach Bydgoszczy, wybrałem dziewiczy teren Puszczy Bydgoskiej. W samym środku lasu ustawiłem dwa ogromne głazy, z których jeden dynamicznie przebija się przez drugi. Kamienie te leżą dokładnie na skrzyżowaniu 18 południka i 53 równoleżnika. To geograficzne przecięcie kierunków interpretuję także jako zderzenie dwóch sił. Dla tego miejsca to zderzenie artystycznych koncepcji z barykadą biurokracji, jaką napotkałem właśnie w Bydgoszczy.

Powodem usytuowania tej rzeźby dokładnie w takim miejscu jest poparcie dla ogólnoświatowej akcji odwiedzania miejsc na kuli ziemskiej, gdzie przecinają się południki i równoleżniki. Ma to dla mnie wymiar abstrakcyjny, w którym zawarte są takie wartości jak tożsamość, potrzeba przemieszczania się i wspólnota.

Postawiona w Puszczy Bydgoskiej rzeźba geograficzna, stanowi interaktywny obiekt, na który należy wejść, aby swoim ciałem, z rozpostartymi rękoma wyznaczyć cztery kierunki świata. Umieszczona niedaleko tablica informuje o założeniach projektu, geograficznej lokalizacji, a także uzmysławia umowność czasu z jakim na co dzień żyjemy (czas słoneczny w tym punkcie jest o 12 minut przyspieszony w stosunku do urzędowego czasu środkowo-europejskiego).

Kolejna realizacja rzeźbiarska na linii 18 południka stanęła w miejscowości Kościerzyna w województwie pomorskim.

Kościerzyna, miasto leżące w sercu malowniczych Kaszub ze swoją bogatą historią i w przeszłości ważną w regionie rolą komunikacyjną, przekonała mnie do artystycznego wypowiedzenia się na jej temat. Obecnie miasto straciło na dawnym, kolejowym znaczeniu, m.in. po zlikwidowaniu dużej parowozowni, która obecnie funkcjonuje jako muzeum. Jej ponowne odkrycie ma nastąpić po stworzeniu w jej obrębie rzeźbiarskiego założenia. Realizacja kościerska wraz z pozostałymi obiektami usytuowanymi na linii 18 południka ma stworzyć „Pionową drogę rzeźb” w Polsce.

Zrealizowane na terenie Muzeum obiekty nawiązują w swej formie do kręgów na wodzie tzw. dyspersja fal na wodzie. Odnoszą się także do artefaktów przeszłości tych terenów jakimi są tzw. Kręgi Gotów, występujących w okolicy obiektów składających się z kilkunastu kamiennych stel, ustawionych na obwodzie koła. Kamienie postawili na swoich cmentarzyskach Goci - germański lud przybyły ze Skandynawii.

Realizacja kościerska to zanikające formy rzeźbiarskie z centrum, które jest tutaj czynnikiem sprawczym. Wylana tam szlaka to zachowany ślad przeszłości, aktywnych na tych terenach parowozów. Zagospodarowane artystycznie miejsce to dawny punkt zrzutu zużytej szlaki, z powstałej z opalania węglem ogromnych kotłów parowozów. Rozszerzają się wzdłuż terenu kolejne formy, jak kręgi na tafli wody, przenoszą treści z przeszłości tego miejsca. Artefakt obecności jest na tyle autentyczny, że jego poblask wciąż emanuje w tym miejscu, a wśród zachowanych tutaj licznie reliktów przeszłości docenia się dorobek myśli technicznej.

Wykreowane rzeźbiarsko stało się miejscem spotkań. Obłe formy przygotowane tak, by móc na nich usiąść, pozwalają na chwilowe zatrzymanie się i refleksję.

Kolejnym, trzecim punktem jaki określam rzeźbiarsko jest odcinek na 18 południku leżący nad samym Morzem Bałtyckim. Niedaleko miejscowości Białogóra na białej wydmie ma powstać rzeźba, której forma podyktowana jest wydarzeniem z historii żeglugi. W XIX wieku w pobliżu ujścia rzeki Piaśnicy, prawdopodobnie na 18 południku, rozbił się statek „General Carlton”, zabierając ze sobą na dno całą załogę. Na najszerszej plaży Polski nie ma żadnego śladu dawnej tragedii. Zaprojektowałem obiekt, który w swej formie ma przywoływać tragizm tamtego wydarzenia.

Obrobiony olbrzymi granitowy monolit przygniatający swym ciężarem drewniane wręgi to posmak balastu jaki wiózł zatonięty statek, a zarazem siła, jaka pociągnęła żaglowiec na dno. Całość ulokowana będzie na plażowym piasku z pasem morza w tle.

Na linii 18 południka odnalazłem jeszcze kilka miejsc, jakie w artystycznym działaniu pragnę powołać do roli miejsc w charakterze site specific. W swojej determinacji towarzyszy mi przekonanie, jakie odnajduje także u przywoływanego amerykańskiego antropologa:

„Rzeźby potrafią wytworzyć poczucie miejsca samą swą fizyczną obecnością. Pojedynczy, nieożywiony przedmiot, sam w sobie nieużyteczny, może stać się ośrodkiem świata… Miejsce stać się może obrazem całości świata a umieszczony w niej obiekt jego językiem.”

PUNKT DOJŚCIA, W STRONĘ MIEJSCA

W czasie wędrówek wzdłuż 18 południka odkryłem inspirujące przestrzenie, które chcę powołać do życia jako miejsca. Poruszając się wzdłuż linii, której nie można zobaczyć, drogą, którą sami sobie wyznaczamy, odczuć można ogrom przestrzeni. Miejsce staje się poszukiwanym punktem, do którego się podąża.

Owo miejsce tworzę najpierw poprzez własną w nim obecność, przyglądam się jego topograficznemu krajobrazowi i szukam odnośników do jego historii. Następnie proponuję formy, które wyobrażeniowo lokuję w terenie. Często jednak zmieniają się one wraz z rosnącą świadomością miejsca. Gdy zarysowuje się konkretny projekt dla kreowanego miejsca, należy jeszcze, jak pisze Potocka: „wyczuwać znaczenia, jakie pojawiają się w momencie zestawienia naszych pomysłów i przedmiotów z przedmiotami wokół, ze znaczeniami jakie zasugeruje otaczające miejsce.” Ostatecznym efektem jest „powołanie nowej całości w której część elementów pochodzi od artysty a część została wydobyta z miejsca.”

Zaczyna się trud realizacyjny. W działaniach artystycznych, porządkując na nowo rzeczywistość, napotykać można często na liczne bariery. Najtrudniejsza do pokonania jest ustalona administracyjnie postać wybranego terenu (w tym także parki przyrody i lasy). W Puszczy Bydgoskiej konieczne były np. liczne pozwolenia administracyjne i budowlane, a także aprobata tamtejszego nadleśnictwa. Proces pozyskiwania pozwoleń jest bardzo zniechęcający. Uważam, że w Polsce poświęca się temu zbyt dużą ilość czasu, hamując tym samym korzystną dla przestrzeni publicznej działalność twórców. Kolejną barierą może okazać się starcie z ustalonym już wizerunkiem miejsca przez jego użytkowników - mieszkańców, bywalców miejsca. Nawet jeśli jest to niezagospodarowany teren, ma on zawsze jakąś odgórną, trudną do zmienienia etykietę nadaną przez mieszkańców. Przyjmuję wówczas dwie drogi działania: inwazyjną lub angażującą. Pierwsza prowadzi - jak wiadomo - do konfliktu; natomiast druga może nawet przysporzyć nam zwolenników i opiekunów powoływanego miejsca. Współpraca wnosi nowe wartości do procesu budowania miejsca. Wspólne, fizyczne budowanie miejsca sprzyja wytworzeniu więzi ludzi z kreowanym terenem: „w procesie wznoszenia budowli i pokonywania sił grawitacji aktywizują się mięśnie, zmysły dotyku, i wzroku. Robotnik stwarzając świat przekształca własne ciało i naturę. Zewnętrzną przestrzeń stworzona przez człowieka może doskonalić ludzkie uczucia i ludzką percepcję.”

Linia 18 południka dzięki swojej umowności, tj. niewidzialnej postaci, postrzegana jest przez większość zapraszanych do projektu, jako zupełny abstrakt. Tajemniczość i wieloznaczeniowość interpretacji tego zagadnienia interesuje jednak ludzi. Ciekawość i poczucie obcowania z pewnego rodzaju metafizyką stały się dużą siłą sprawczą dla realizacji moich projektów.

Do wykonania wielowymiarowego fundamentu w realizacji bydgoskiej zaangażowanych było kilka firm budowlanych. Każda z nich była zapoznawana z ideą projektu, a następnie zapraszana do współpracy przy wspólnym dziele tworzenia obiektu kultury. Podczas rozmów o projekcie dotykałem fundamentalnej kwestii istnienia kultury w życiu człowieka. Sygnalizowałem możliwość kreowania i porządkowania rzeczywistości, uważając to za podstawę ludzkiej aktywności. W kreowaniu nowego miejsca najaktywniej uczestniczą osoby, które związane są kulturowo czy chociażby tylko geograficznie z regionem. Społeczne zaangażowanie pojedynczych osób w działaniach bydgoskich pozwoliło przeskoczyć trud realizacyjny przy wznoszeniu obiektów w trudno dostępnym lesie. Emocjonalny udział lub umysłowe poparcie dla projektu gwarantuje osiągnięcie postawionego celu. Granitowe, kilkutonowe kamienie do projektu bydgoskiego rzeźbione były na terenie dużej firmy budowlanej w Bydgoszczy. Kamienie sprowadzone zostały dzięki przychylności tejże firmy z samych gór przy okazji budowania przez nich mostu w Jeleniej Górze. Przy ich obrobieniu potrzebne były specjalistyczne maszyny, które użyczała również bydgoska firma. Najcenniejsza była jednak aktywna postawa pracowników. Ich wsparcie było niezbędne dla ukończenia projektu, a co więcej stało się zaczątkiem do ich zainteresowania sztuką.

Inaczej przebiegała akcja w Kościerzynie. Uzyskując od razu pozwolenie burmistrza miasta i dyrektora Muzeum Kościerskiego, mogłem ominąć żmudny proces biurokratyczny. Wyzwaniem przy tej realizacji było coś innego, a mianowicie znaczne oddalanie od jakichkolwiek źródeł prądu i wody. Tutaj 18 południk przypadł na obrzeża parowozowni - dokładnie miedzy licznymi liniami kolejowymi. Brak dojazdu nie pozwolił na dostarczenie dużej ilości betonu do zalania obszernych form. W tym celu wraz z pracownikami Muzeum Kolejnictwa wykorzystaliśmy wózek kolejowy, który pchając dostarczył pojemniki z betonem z zamówionej gruszki do miejsca docelowego. Pracownicy obsługujący niegdyś olbrzymie parowozy wykazywali się dużą aktywnością, a także pomysłowością przy technologicznym i logistycznym poprowadzeniu akcji ustawiania rzeźb. Ich zaangażowanie, uważam wynikało ze zrozumienia wartości podjętych działań i odnalezienia swojej roli w tworzeniu site specyfic na ich terenie.

WNIOSKI

Odbierane sygnały z rzeczywistości można zawsze dowolnie interpretować. Naszą wyobraźnią i wrażliwością możemy znacznie bardziej wzbogacić siebie niż wtedy, gdy jedynie obserwujemy rzeczywistość. Możemy stać się autokreatorami naszej rzeczywistości, o której pisze A. Potocka: „Potrafiąc interpretować i oceniać wszystko, co bierzemy i otrzymujemy stajemy się twórcami własnej wyobraźni. Większość ludzi żyje poza taką możliwością, nie wiedząc nawet, że można sobie pozwolić na porządkowanie rzeczywistości.”

Najlepszym sposobem dla pogłębienia naszej świadomości w świecie jest, jak głosi Martin Heidegger, kontakt z dziełem sztuki. Staje się ono stymulatorem dalszych poszukiwań podstawowych zagadnień ludzkiego życia. Kontekst otoczenia, w jakim dzieło sztuki się znajduje, jest istotny dla wnikliwszego poznania miejsca z całą jego złożonością kontekstów i historii, a często nawet dla określenia własnej tożsamości.

Na przykładzie doświadczeń współpracy z ludźmi przy działaniach artystycznego kreowania miejsca zauważam, jak istotne jest aktywowanie ludzi do działania w kulturze. Kreowanie miejsca odbywa się zawsze poprzez innych ludzi. Ich autentyczne zaangażowanie wykluczające ekonomiczne korzyści, potwierdza potrzebę bycia blisko kultury i sztuki. W samym procesie powoływania miejsca ujawniają się ważne dla ludzi sensy, potrzeba wspólnego działania oraz możliwość kreowania otoczenia, jest to wręcz zabieg religijny, o którym tak pisze Yi-Fu Tuan: „wznoszenie budowli było aktem wiary, w który zaangażowane były głęboko ludzkie uczucia i umysły.”

Działania, jakie prowokuję przy kreowaniu miejsca, dążą ostatecznie, poza powołaniem nowego miejsca, do zaktywizowania lokalnej społeczności i do czynnej postawy w życiu kulturalnym.

 


BIBLIOGRAFIA:

1. Dubos R., Pochwała różnorodności, przeł. Ewa Krasińska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1986.
2. Hall E.T., Ukryty wymiar, przeł. T. Hołówka, Wydawnictwo Muza, Kraków 1997.
3. Heidegger M., Drogi lasu, przeł. J. Mizera,  Biblioteka Aletheia, Warszawa 1997.
4. Potocka M.A., Rzeźba: dzieje teoretyczne, Wydawnictwo Baran i Szuszczyński, Kraków 2002.
5. Tuan Yi-fu, Przestrzeń i miejsce, przeł. Agnieszka Morawińska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1987.
6. Wilkoszewska K. i Petri J., Czas przestrzeni, Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych „Universitas”, Kraków 2008.