Jan Ciechanowicz - BRENNENDEN HERZENS…

Ostatnio w prasie europejskiej i polskiej dominuje temat uchodźców z takich krajów jak Afganistan, Irak, Libia, Somali, Eritrea i in., w których najeźdźcy amerykańscy, brytyjscy, kanadyjscy, francuscy, włoscy – za poduszczeniem Izraela - wymordowali kilka milionów niewinnych ludzi, a kilkadziesiąt  milionów zmusili do ucieczki, gdzie pieprz rośnie. Potem „Mały i Duży Szatan” wymyślili tzw. „Państwo Islamskie”, wyszkolili i uzbroili jego armię z tym, aby zniszczyła największych wrogów Izraela: Irak Saddama Husajna i Syrię Baszara al Assada. Ein Meisterstück! 

A 15 mln uciekinierów koczujących wśród ruin na Bliskim Wschodzie  ktoś bardzo umiejętnie ukierunkowuje i zwozi do Europy. Dalsze 30 mln ludzi po zmasowanych bombardowaniach przez „największą demokrację świata” koczuje w Afryce Północnej. Oni też ruszą na Europę. A przecież kto narobił bigosu, ten też musiałby go zjeść. To USA powinny przewieźć do siebie miliony mieszkańców zrujnowanych przez ich bomby krajów i w ten sposób niejako naprawić skutki swego bandyckiego postępowania. Ten kraj razem z Kanadą ma olbrzymie terytorium, niezmierzone zasoby finansowe i naturalne, niech więc okaże ludzką twarz swej „demokracji”.      

Skandalem jest, że także Izrael wznosi olbrzymi mur na granicy z Jordanią oraz deklaruje, iż nie przyjmie żadnego nieszczęśnika z sąsiednich krajów. Gdy zaś inna „demokracja zachodnia”, i to nie byle jaka, bo olbrzymia Australia, albo zawraca i odpędza na otwarty ocean łodzie z uciekinierami, skazując ich na niechybną śmierć, a tych, którym uda się pod przykryciem nocy wysiąść na brzeg, wyłapuje z użyciem psów tropiących, bije i katuje, morduje, zamyka w obozach koncentracyjnych, morzy głodem, a w końcu też wydala poza swe granice. Temu zresztą trudno się dziwić, wiadomo bowiem, iż obecni mieszkańcy Australii to w większości potomkowie ciężkich zbrodniarzy i pospolitych przestępców, których Imperium Brytyjskie wywoziło masowo ze swych wszystkich posiadłości, aby „cywilizowali” przez  pożogę i mord rdzennych mieszkańców. Geny są nieubłagane i nie da się ich odmienić przez perswazję i mówienie o „prawach człowieka”.

Co do udziału Polski w przyjmowaniu uchodźców, to tu nie ma o czym mówić. Czy choćby jeden z nich chciałby zamieszkać w tym policyjnym kraju? Nie wiemy o takim przypadku. Wiemy natomiast, że Polakom dążącym do powrotu z Kazachstanu, Rosji, Ukrainy, Uzbekistanu warszawskie MSW i MSZ powiada, że „nie ma takiej możliwości”. Ale taka by się znalazła dla Arabów i Murzynów? A nawet gdyby się znalazła, i tak nikt nie zechce z niej skorzystać.  O co więc kruszy kopie propaganda niemiecka? Wszyscy chcą przedostać się do demokratycznych, tolerancyjnych i opiekuńczych Niemiec. Dajmy im to prawo. Chyba że policja niemiecka będzie gwałtem zmuszać uciekinierów do zamieszkania w obozach koncentracyjnych na terenie Polski. Doświadczenie w tym zajęciu ma przecie ogromne, wystarczy je tylko trochę odświeżyć.

Przedtem tych ludzi prześwietlą i przefiltrują, zabiorą sobie młodych, zdrowych, wykształconych, pracowitych, a Polsce - w której na gwałt krzewi się kult ułomności, niedołęstwa, kalectwa i głupoty -  oddadzą staruszków stojących  jedną nogą w grobie, schorowanych syfilityków, psychopatów, bandytów, złodziei.

W zasadzie nie ma tematu. Bo przymusowe wysiedlanie afrykańskich i azjatyckich biedaków (szczególnie tych, nie nadających się do pracy w niemieckich gigantach przemysłowych) do zacofanej i chorej na przewlekłe bezrobocie Polski byłoby niewątpliwie drastycznym łamaniem praw człowieka. Niech więc kanclerz Angela Merkel nie robi groźnej miny i nie zaokrągla swych  stalowych  oczu,  usiłując zmusić Polskę do „europejskiej solidarności” w kwestii przyjęcia uciekinierów. Oni dążą do Niemiec, niech więc Niemcy nimi się zaopiekują, a nie spychają tego obowiązku na innych, bo rządy polskie nie potrafią zaopiekować się nawet własnymi obywatelami.  Ale jeśli ludzie Kościoła naprawdę zechcą przyjąć u siebie na 25 tysiącach wspaniałych plebaniach tyleż wielodzietnych rodzin z Pakistanu i Sudanu, nie powinno się im tego zakazywać.

Choć wiadomo – pisze o tym dziś prasa brytyjska i węgierska – że gdy wielomilionowe masy Afrykańczyków i Azjatów wyznających islam zdominują zgniłą i kompletnie zgłupiałą Europę, to założą Kalifat Europejski. To ich plan na najbliższe lata. Informują o tym otwarcie media Państwa Islamskiego, które już wysłało do Europy pod pozorem uchodźców tysiące swych wyszkolonych emisariuszy.  Pierwsze zaś co uczynią, to zaprowadzą prawo szariatu, czyli poodcinają ręce złodziejom, powieszą publicznie na żelaznych hakach wszystkich cudzołożników (w Polsce 50% populacji męskiej) i cudzołożnic (w Polsce 35% populacji żeńskiej),  podetną gardła wszystkim księżom i biskupom,  wyrzną wszystkich pedałów, pijaków  i Żydów, resztę nawrócą na jedyną prawdziwą wiarę. Niektórym może uda się uciec do Rosji, ale i ona, mając na dzień dzisiejszy w swych granicach 12 mln uchodźców, też nie wiadomo, czy wyjdzie obronną ręką z tego po mistrzowsku  zaaranżowanego kataklizmu. 

Ale może też się zdarzyć, że po tym, jak islam oczyści i zintegruje olbrzymi kontynent eurazjatycki, stanie się taką potęgą, że wymaże z oblicza ziemi Małego i Dużego Szatana, dziś tak po mistrzowsku pilotujących globalny kataklizm.

Również tego autora