Tadeusz Buraczewski - SAMOTNIK Z SYCOWEJ HUTY

Zbigniew Szymański to poeta osobny. Wycofał się z kręgu świateł Trójmiasta, bo widocznie łatwiej i ciekawiej żyje się mu pośród cieni. A któż nie bywał w tym sławetnym kaszubskim eremie. Tu wiódł dysputę „syn trzech literatur” Tomasz Venclowa z gdańskim wilniukiem pisarzem Zbigniewem Żakiewiczem i spirytus movens historycznego spotkania – Pawłem Huelle. Tu Róża Ostrowska, Franciszek Fenikowski, Bogdan Justynowicz…i długo by jeszcze wyliczać luminarzy literatury z Wybrzeża i nie tylko, których gościł inicjator i budowniczy samotni – Senior Zbigniew Szymański.

Zbyszek zatem, jako łowca cieni ludzi-idei, ma ten wyjątkowy komfort, jak to przedstawił onegdaj taki jeden w filozoficznej pieczarze.

 „Jutro było lepiej” to tomik dla mojego pokolenia. Dziełko wydał Instytut Wydawniczy „Świadectwo” z Bydgoszczy pod redakcją Stefana Pastuszewskiego. Pokolenie Y nie potrzebuje patosu i patriotyzmu. Najpiękniejsze są chwile klęsk naszych. To napisał Antek Pawlak kiedy jeszcze pisywał wiersze.

Zbyszek wadząc się z Polską w „Oktostychu nie do końca zwycięskim” ewokuje:

Lecz zwycięstwa nie było tu nigdy i nie ma,
udaje się nam tylko zejście do podziemia.

Fasadowa, perfidnie zaaranżowana demokraCIA po ćwierćwieczu przypomina w „dolinie nicości” (Wildstein) stajnię Augiasza, której czyszczenie zapowiadają kolejne zastępy sprytnych „cherkulesów” z immunitetami. Bez tego to jętki polityczne. Stąd w wierszach Szymańskiego pełen diapazon, od goryczki do rozgoryczenia. Bo uzupełniając wiedzę o autorze trzeba bezwzględnie dodać, iż jest on wyjątkowo rzadkim egzemplarzem satyryka pośród poetów, czyli ponurykiem.

Tu Polska, tu zawsze Ikar
Poezja lotu – nie lotu fizyka.

Ten dwuwiersz pointujący „Fizykę lotu Ikara” jest przypadkowym dowodem na moją powyższą a zawodową supozycję ironisty. I idąc dalej ekstrapolacją fizyczną, ba - miazmatem – autor przekonuje, że Newton i sonet znają się na sztuce owocowego wina znanego pod kryptonimem J-23. Bilans dwudziestolecia sformatowanej przez władzę wolności jest mizerny i nijaki. Jest jak wioska potiomkinowska zbudowana przez trzy telewizje władzy. Sarkastycznie można dopowiedzieć, że rzeczywistość jest klarowna i czysta jak łza Wałęsy. I tu poeta nie omieszka publicyzując wokół tragicznego stwierdzenia - polskość to nienormalność - adresować wiersza wprost do jego autora - Donalda Tuska. Zbyszek nawet gdyby chciał, nie potrafi „przegadać” wiersza. Instynkt satyryka nawet w patriotycznym panegiryku, każe mu tako i patetyczną figurę czy paralelną barokową metaforę, zamknąć klamrą przewrotnej puenty:

Miałaś być mi ojczyzną a jesteś chochołem.
Słomą z butów chama przy okrągłym stole.

Jego erudycja i swobodne poruszanie się w epokach, konwencjach i konwenansach każe się ciągle czytelnikowi edukować. Na KUL-u wyuczono go na łacinnika . I wiem czego się strzec czytając ostatni wers wiersza „Pompeje”… Cave canem. Wiem, bo mając większość tomików Zbyszka , kupiłem dlatego „Łacinę na co dzień”.

Poezja to poczucie własnej względności. A czuć własną względność -  to nawet umieć wieść dysputę ze sobą. Nauczony tego w sycowo-huckich lasach i bezdrożach poszedł jeszcze dalej. Napisał recenzję tomiku własnego, a krytyk z niego tęgi. Ba! To komputer krytyczny, przez który przechodzą wszystkie „Blizy”, „Autografy” i tomiki tych  wybranych „po piórze”.

W suplemencie do tomiku własnoręcznie dopisał:

Być może jestem tu po to
by peszyć głupim pytaniem
lecz wolę już być idiotą
niż koniunkturalnym draniem.

Powoli zaczynam rozumieć Sokratesa z Sycowej Huty…Samotnik – myśliciel nie stara się być moralistą ( może mu cykuta nie służy w odróżnieniu od 200 gram (takim godłem sygnuje niektóre swoje „wypieki” – szczególnie satyryczne). A „Morał”? To przewrotny wiersz:

Codzienna zmora:
Noc i snu morał,
I świtu kac za karę…
Niewiele zrozumiałem.

Kolejny dzień banału.
A morał? Brak morału.    

 

---------------------------
Zbigniew Szymański, Jutro było lepiej, Bydgoszcz 2015, Instytut Wydawniczy „Świadectwo”, ss. 72.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież