Stefan Żarów - Kategorie tworzenia

I. Język

Język jest najistotniejszym obszarem działalności poety. To poprzez niego poeta się materializuje. Najbardziej odpowiednim w procesie tworzenia jest język ojczysty, język pochodzenia, jako zasadniczy środek przekazu myśli i słowa. W takim to języku tworzyli wywodzący się z naszego kręgu kulturowego nobliści np. Isaac Singer (jidysz), Czesław Miłosz, Wisława Szymborska (j. polski), nie wspominając już o wielkich polskich romantykach jak: Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki czy według mojej osobistej klasyfikacji – najwybitniejszy z wybitnych Cyprian Kamil Norwid. To jego twórczość odkryta ponownie przez Wiktora Gomulickiego i Zenona ,,Miriam” Przesmyckiego wprowadziła mnie w arkana poezji. Pozwoliła na wypracowanie własnego stylu odpowiedniego indywidualnego języka wypowiedzi. Język polski jest dla mnie również podstawowym środkiem wypowiedzi, jest moim, językiem wyniesionym z rodzinnego domu, środowiska, które ukształtowało moją wrażliwość na spostrzeganie rzeczywistości.

W wierszu z cyklu: Wiersze rozproszone pt. Język mojej mowy ,,Do przebudzenia języka// Używam słów// Solidarnie układam w zdania// Zamieniam w kolory// Obrazy// Przestrzenne opisy// Taki jest mój język// Oparty na pamięci// Mitologii// Zdarzeniach// Doświadczaniu// To język wyłoniony z ziaren życia// Niosący swoją lampę// Wnikliwie opisujący zorze// Kształt sennych marzeń”. Przynależę, jak to zaklasyfikowali krytycy mojej twórczości do obszaru poezji lingwistycznej, z czym osobiście do końca się nie identyfikuję. Za twórcę tego eksperymentalnego nurtu poetyckiego uważa się autora Ulissesa - James Joyce’a. W Polsce do wybitnych przedstawicieli zalicza się m.in.: Mirona Białoszewskiego i Tymoteusza Karpowicza, a do prekursorów tego nurtu w poezji polskiej należeli niewątpliwie: Bruno Jasieński czy Aleksander Wat tak bardzo zainspirowany rosyjską literatura futurystyczną. We wczesnej młodości fascynowałem się twórczością kręgu Awangardy Krakowskiej, a szczególnie jej głównym teoretykiem Tadeuszem Peiperem, jak również rozczytywałem się w wierszach Juliana Przybosia, a szczególnie interesowało mnie zagadnienie wprowadzania nowych środków wyrazu artystycznego. Powracając do lingwistów przyznam, że ukazywanie wieloznaczności słów, gra słowem i jego znaczeniem nie jest mi obca. Często też sięgałem po wiersze imażynisty rosyjskiego Sergieja Jesienina, zupełnie naturalnie przenikając obszar i język tworzenia, którym się posługiwał. Może ma to przeszyły związek z przodkami z obszaru pogranicza, z tym tak naturalnym wręcz oczywistym przenikaniem się kultur, a może z poetą Aleksandrem Żarowem (śmiech). To praca nad językiem i podnoszenie potocznych słów i nadawanie im rangi artystycznej, czyli połączenie języka i natchnienia z codziennymi relacjami interpersonalnymi, definiuje mój warsztat poetycki. To także stosowanie kolażu literackiego, czyli zapożyczeń z publicystyki. Takie koncepcje stosowali w przeszłości twórcy związani z ruchem Nowej Fali: Ryszard Krynicki czy Adam Zagajewski, jako protest na fałszowanie prawdy w środkach masowego przekazu. Tego sposobu demistyfikacji języka (de+ mistyfikacja -gr. mystes, wtajemniczony, i łac. facere , czynić,) można doszukać się w moich utworach z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych minionego wieku np. w cyklu: Dyfrakcja struktur z 1980 roku w wierszu pt. Odwołanie. ,,Byłem pośród was// Milczeniem// Nie zapisaną stronicą// Podobny literom wiersza// Rosłem” , jak również w wierszu pt. Epitafium środkowoeuropejskie ,,Czy kłamał wódz wobec doktora teologii// Nie przeliczoną wiarą czerwcowego śniegu// W obecności Eliaszowego poniżenia// Hosanna// Hosanna// Nie pamiętam”. Tak uprawiana poezja oparta na szeroko rozumianej grze językowej staje się filozofią języka, może posiadać nacechowany metafizycznie lub etycznie charakter.

II. Słuch

Twórca bez względu na rodzaj dziedziny jaką uprawia, powinien być obdarzony absolutnym słuchem. A w przypadku poety, jako moderatora języka jest to nieodzowne. Przypomnę w tym miejscu Hansa von Baltazara wybitnego filozofa i kardynała, który powiedział, że myśliciel a wiec w pewnym znaczeniu i również poeta, który nie jest obdarzony słuchem ludzkim oraz słuchem kontemplacji – modlitwy nie tworzy prawdy. Poeta, jako ten, który nie tylko opisuję zastaną rzeczywistość ale niekiedy tworzy jej substytut, to dla niego prawda wewnętrzna jest najistotniejsza. Przede wszystkim wprowadza nowe reguły języka, mowy ojczystej… Słowo pisane czy wypowiedziane może mieć ogromną siłę oddziaływania. Jest to proces złożony, elastycznie ewoluujący. Umiera i powstaje w nowej formie. Adekwatnie do zjawisk termodynamicznych tzw. ,,efekt motyla”, którego nawet trzepot skrzydeł może wywołać burzę w odległej miejscowości (wg. Lorenca). Tym bardziej słowo zawarte w układzie konstrukcyjnym utworu literackiego, posiada taką szczególną moc. Zatem w tym tkwi odpowiedzialność poety za słowo. Myślę, że stosowne będzie w tym miejscu przywołanie fragmentu wiersza z cyklu: Credo pielgrzyma z 2002 roku pt. Przyodzianie togi ,,To co pisze// Osobliwe// Uzupełnia przemijanie// Obnaża ruch// Zmęczenie// Jest obnażaniem ubóstwa osobowości// Współczesnego matactwa wolnością// Przebywaniem na codziennej granicy absurdu”.

III. Świadomość

Czym jest świadomość z antropologicznego punktu widzenia? Według nieodżałowanego ks. prof. Włodzimierza Sedlaka, którego miałem przyjemności  poznać osobiście na początku lat osiemdziesiątych, posiada ona podobnie jak życie cechy elektromagnetyczne – może tylko ulegać przemianie energii i jak światło biosfery promieniuje wiecznie. W procesie tworzenia w stanie wyższej świadomości, tej, która cechuję twórcę, jest jak to ujął Max Scheler – cierpienie. Szeroko rozumiane cierpienie jest podstawową kategoria egzystencjalną, której poznanie, doświadczanie poprzez ogląd czy autopsję warunkuje nasze doznania. Wpływa to na nasze zachowanie i postępowanie. Nikt nie jest wolny od cierpienia i nikt nie uniknie tego doznania nawet w ostatnim tchnieniu życia. Dla człowieka wiary, cierpienie jest łącznością ze Zbawicielem i uświadomieniem jego doznań podczas męczeńskiej drogi krzyżowej. Cierpienie psychiczne na ogół w stanie wyższej świadomości w procesie tworzenia, odgrywa bardzo istotną rolę i jest zasadniczym czynnikiem stymulującym ten proces. Człowiek ze swej definicji jest jednostką na ogół irracjonalną. Z antropologicznego punktu widzenia, każdy z nas w swoim codziennym działaniu skonfrontowany jest z mnogością sytuacji, które wymuszają podejmowanie mniej lub bardziej trafnych decyzji. Niejednokrotnie mają one istotne znaczenie dla nas jak również dla naszego otoczenia. Dość często przed ich podjęciem skłaniamy się do ich analizowania, ważymy argumenty za i przeciw, by w konsekwencji przyjąć zupełnie inne rozwiązania. Na ogół w życiu człowieka nie wystarcza sama racjonalność, ostatecznie odwołujemy się w naszym postępowaniu do tego, w co wierzymy. Wiara czyni nasze życie szlachetniejszym, nadaje naszej egzystencji inny wymiar i koloryt. Życie to nie tylko przeżywanie kolejno następujących po sobie dni, miesięcy, lat i dekad. To także cała złożoność mechanizmu pracy pamięci podświadomej, często jest motorem dla twórcy.  Efektem działalności tego procesu u poety są napisane wiersze, to one najbardziej oddają istotę człowieka i poruszanej problematyki. Przestrzegałbym jednak utożsamiając się z poglądem Prousta, przed czytaniem utworów przez biografię ich autora. To pozwoli uwolnić się z narracji i znaleźć się w nieograniczonym horyzoncie autora, a zarazem przeniknąć wcześniej nieosiągalne przestrzenie czasowe.

IV. Tajemnica

Poezja wyraża się poprzez tajemnicę tworzenia, odczuwania, jak to ujął już nieżyjący współczesny poeta polski Kazimierz Hoffman: ,,…poeta jest piszącą ręką Boga”. Już w tym stwierdzeniu tkwi wielka metafizyczna tajemnica. To w odróżnieniu od ateistycznych egzystencjalistów: Jeana Paula Sartre, Alberta Camusa czy wielu innych, nie odczuwam tzw. pustki egzystencjalnej, czyli nicości. Pozbawiony tych wewnętrznych dylematów posiadam niezbędny w tym zakresie komfort psychiczny typowy dla obszaru egzystencjalizmu teistycznego. ,,Przyjdź, Któryś jest// Światłem// I gwiazdą żeglarzy// Falą wielką// A przyjazną// Trwaniem”. Z wierszy pt. Żeglowanie z cyklu: Podróże w rejsie z 1996 roku czy z tego cyklu również wiersz pt. Nie odchodź, które obydwa znajdą się w 23. tomie Polskiego Współczesnego Psałterza ukazującego się pod wymownym tytułem ,,A duch wieje kędy chce.”, odpowiedni jest fragment ,,Wybacz to codzienne umieranie// Wybacz bezwymiarowość// Wybacz usiłowana// Przekroczenia granic fizykalności// Nie odchodź// Jesteś Wichrem// Nieskończonej przestrzeni// Moim wyzwaniem// Ojcze”. Tak głęboko wewnętrzna, na wskroś intymna, jest tajemnica związania z wyjątkowością relacji pomiędzy twórcą a powstającym utworem. Osobiście porównywalna jedynie z medytacją. Nieskończone są meandry ludzkiej psychiki. Każdy człowiek, również twórca, niezwolniony jest od oczywistej konfrontacji pomiędzy młodością a dojrzałością, pomiędzy namiętnością a rozsądkiem, kryzysach wieku dojrzałego i związanym z tym wewnętrznym wypalaniem a utraconymi iluzjami. Jak mawiał mistyk i poeta oraz dyplomata litewski, Oskar Władysław de Lubicz Miłosz – poezja jest rzeczą rzadką, pojawia się na kartach Biblii a później już sporadycznie.

V. Powołanie

Poeta obdarzony jest dość specyficzną formą powołania do wypełnienia pewnej misji. ,,Wielu jest powołanych (greckie polloi), a mało wybranych (greckie elektos) – (Ewangelia według Mateusza 22:1-14 BT). W przypadku poety, nie jest to jakieś szczególne wyróżnienie czy arystokracja duchowa i tu jestem bliski poglądom Czesława Miłosza. Jest to tylko życzenie Boga (demiurga) by ten a nie inny był czynnikiem, który w zdematerializowany sposób w najbliższym mu języku przekazuje na mocy talentu, którym został obdarowany. ,,Pewnie być poetą// To odkrywanie widoków odwróconych// Takie targanie się sam na sam// Z przyległością otoczenia// Wszędzie tam gdzie oparci o ziemię// Skrywają ślady// Porzuconej modlitwy” wiersz pt. Dopalanie wosku, z cyklu: Na skraju podróży z 2005. Z tym wiąże się wielka odpowiedzialność za powołanie poetyckie. Odpowiedzialność za czytelnika, za wprowadzenie go w nieznaną mu problematykę – świat. Świat transcendencji i metafizyki, duchowego kontaktu z siłą sprawczą, czy chociażby poznania piękna lub czyhających zagrożeń. To także paradoks idei nieskończoności, wykraczający poza granice codziennego doświadczania. Bóg przemawia do nas poprzez znaki. Poeta poprzez wiersze, traktaty poetyckie, ale również poprzez fraszki czy limeryki, jak i również inne utwory. Nie należy również zapominać o roli przypadku w życiu każdego z nas, nad czym rozwodził się Emmanuel Kant twórca filozofii krytycznej, transcendentnej, autor Krytyki Czystego Rozumu, który zakładał, że podmiot jest poznawczym warunkiem przedmiotu.

VI. Duchowość

Tak jak dla Kazimiery Iłłakowiczówny, tak i dla mnie duchowością jest prawda wewnętrzna. W przypadku poety niejednokrotnie zasadniczo odbiegająca od faktów, ale będąca kwintesencją doznań. Tak jak Iłłakowiczówna nigdy nie opuściła duchowej ojczyzny Inflant czy Litwy, miejsca swojego dzieciństwa i młodości jak powiedziała w jednym z ostatnich wywiadów ,,Cały ten pejzaż jest stamtąd z moich stron rodzinnych, wszystko inne Warszawa, Poznań jest zagranicą”, tak i dla mnie krajobraz rodzinnych stron jest miejscem, duchowego odniesienia w mojej twórczości. To na tym buduje ten cały świat, substytut utraconego miejsca i czasu. To pogoń za tamtym krajobrazem, otoczeniem i ludźmi z ich mitami i bogactwem ,,matki rodzicielki”. Moją ojczyzną jest ziemia mielecka z jej krajobrazem kulturowym, a szczególnie wszystko to, co jest bogactwem krajobrazowym Powiśla w gminach: Borowa – miejsce mojego urodzenia, Czermin z parafialnym kościołem i prawie starożytną chrzcielnicą – miejscem mojego oddania i urzeczywistnienia wiary w Boga, czy Gawłuszowice ze swoją urokliwą modrzewiową świątynią i związaną z tym legendą o pobycie w tym miejscu św. Wojciecha czego materialnym urzeczywistnieniem jest wielowiekowy herb miejscowości obecnie gminny, przestawiający osobę na łodzi z dwoma krzyżami, trzymającą w lewej ręce kielich. To w tamtych miejscach została ukształtowana moja wrażliwość i spostrzeganie rzeczywistości, a także po części moja osobowość, która ewoluuje w wyniku empirycznych procesów. Szczególnie materializuje się to w utworach powstałych w innych miejscach mojego zamieszkania: począwszy od Wrocławia, Zamościa poprzez Białą Podlaską, Rzeszów i oczywiście Mielec. Istotne są też w mojej twórczości doznania estetyczne z podróży, począwszy od koncertów i związanych z tym wyjazdów już jako czternastolatka z chórem czterogłosowym chłopięco-męskim ,,Mieleckie słowiki” prowadzonym przez koncertmistrza Stanisława Steczkowskiego, czy Kameralnym mieszanym I LO w Mielcu pod dyrekcją nie mniej obecnie utytułowanego Pawła Lisa, w których śpiewałem najpierw jako I, a później II tenor. Jakże istotne w tym są studenckie stypendialne pobyty w Saksonii i Turyngii, tj. szczególnie w Lipsku ale również Dreźnie, Meisen, Jenie, Weimarze, jak również  i późniejsze w Nicei, Pradze, Wiedniu, Wenecji i wielu innych bardziej lub mniej znanych miejscach. Niewątpliwie na równo zauroczyły mnie późno odkryte Bieszczady z ich niewątpliwą samotnią ciszy, czy urokliwa Prowansja ukochana w starożytności przez Rzymian, zwana przez nich Provincia Nostra (Nasza Prowincja). Powstało w tych miejscach wiele opisujących piękno tamtych krajobrazów wierszy. Może adekwatny temu nastrojowi będzie fragment wiersza z cyklu: Wiersze rozproszone z 2006 roku pt. Uchwycenie ,,Gdy spoglądam przez pamięć// Ogarnia mnie bezszelestne południe// Prowansji// Bezruch// Ukojny skwar w cieniu figowca// Taki cichy powiew refleksji”. Powstały także utwory odnoszące się do miejsca pochodzenia. Wiersz z tego samego cyklu pt. Śpiew jak obłok biały ,,Spójrz// Wspomnij śpiew skowronka// Melodię dzieciństwa// Poranny dywan białej koniczyny// Ostre liście pokrzyw” dalej ,,Spojrzyj// W barwę lazurowego morza// Biel hoteli// To twoja wieża osobowości// Swoista domena Babel”. W tych opisach można doszukać się praźródła, tak istotnego w procesie tworzenia, a zarazem ciągłości tego procesu umysłowego utrwalonego w wierszach. Odrębną współzależność stanowi emocjonalny stosunek do jak się to dzisiaj określa Kresów, czyli terenów dawnej Rzeczypospolitej. Wynika to z uwarunkowań być może rodzinnych, a może tylko z czysto sentymentalnych. Stosunkowo wcześnie rozpoznanych poprzez wyjazdy już w latach osiemdziesiątych, chociażby z członkami mieleckiego Stowarzyszenia Twórców Kultury ,,Sęk” czy później Mieleckiego Klubu Młodych Pisarzy, w wyniku wyjątkowo bogatej wówczas współpracy z adekwatnym stowarzyszeniem we Lwowie. W późniejszych latach dotarłem aż do ,,kresowych stanic” Kamieńca Podolskiego nad Smotryczem czy Chocimia nad Dniestrem, jak również do dawnej twierdzy bastionowej nad Dniestrem u ujścia Zbrucza – Okopy Świętej Trójcy, ale i bliższy Krzemieniec z dworkiem Juliusza Słowackiego, Zbaraż czy Olesko z zamkiem i miejscem urodzenia Jana III Sobieskiego. Może, zacytuję, fragmenty drukowanych w Semper Fidelis wierszy z cyklu: Wigilia zmęczonych z 2003 roku pt. Dom Jana ,,Dziś Janie// Stojąc w miejscu twojego wzrastania// Z wysokości zamkowego wzgórza// Nasłuchuje chłopięcego głosu// Zachodzenia kumaków w moczarach// Wspominam ogrody Marysieńki// Lśniący pancerz zbroi// Rycerza poświęconemu Rzeczypospolitej”. Drugi wiersz pt. Nie wiem jak nazywać ,,Jakiż to diament Europy// Zapisany w tych kamieniach// Credo// Wspomnienie wzlotów// Piękno wolności”. To taki mój epicki wkład do ,,Kresowej Atlantydy” jak to trafnie ujął prof. Stanisław Nicieja.  Nie wybaczyłbym sobie gdybym w tym miejscu nie wspomniał o autorze Sklepów Cynamonowych i Sanatorium pod Klepsydrą, czyli Brunonie Schulzu spod lwowskiego Drohobycza. Chodziłem tymi ulicami w poszukiwaniu miejsc z nim związanych, by wczuć się w klimat jego opowiadań utrzymanych w poetyce snu. Schulz wyraźnie artykułował, że nierzeczywiste jest to, czego ludzie nie mogą miedzy siebie podzielić. W młodości inspirował mnie jego perfekcyjny modernistyczny ekspresjonizm, w którym można doszukać się elementów surrealizmu i kreacjonizmu, ale przede wszystkim wyraźnych związków w jego twórczości z psychoanalizą Freuda i psychologią głębi Junga. Uświadomiłem to już sobie podczas uniwersyteckich zajęć z psychologii.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież