Anita Nowak - SOS dla HORZYCY!

Myślałam, że pochylanie się w niskim ukłonie nad gustem mas jest domeną współczesnych telewizyjnych kabaretów. Ewentualnie niższego lotu scen prywatnych.

Tymczasem w ostatnich latach w tak zwaną komercję poszedł i Teatr Horzycy w Toruniu. Ostatniej jego „produkcji”- po raz pierwszy z czystym sumieniem używam tego określenia względem inscenizacji teatralnej – nie sposób bowiem, rozpatrywać w kategorii zjawiska artystycznego, ale raczej zdarzenia socjologiczno-psychologicznego. Zaciekawić, bo nawet nie zainteresować, może zżytego z tym zespołem widza, powód, dla którego w tym, tak niegdyś dobrym teatrze, na scenie dzieją się rzeczy poniżej poziomu wyznaczanego przez sztukę.

Płytki, prosty, a chwilami wręcz prostacki tekst, złożony z fragmentów dialogów kilku polskich komedii powstałych w czasach prosperity toruńskiego hotelu Kosmos, nienajlepszych aranżacji starych przebojów i jakiś odautorskich impresji na poziomie wspomnianych wyżej kabaretów, sprawia, że żal aktorów, którym przyszło wywoływać śmiech na widowni, żeby nie powiedzieć „sali”, dowcipami z dziedziny koprolalii albo też ogrywaniem własnych niedostatków czy nadmiarów. Kto i dlaczego tak ich ostatnimi czasy krzywdzi; niszczy wypracowywany latami wizerunek?

Tu nawet nie chodzi o wydane na owe dziwo pieniądze. Unijne, marszałkowskie, nieważne. No bo ktoś to ogląda i ktoś się z tego cieszy, do stojących owacji włącznie, a im przebój bardziej ograny, tym bardziej rzęsiste oklaski. No i głośne zgadywanie, która kwestia, z jakiego pochodzi filmu…To ma swój klimat…
Ale tu chodzi miejsce, które taka działalność profanuje. O piękny, stylowy gmach Teatru Horzycy, o artystyczną historię i misję tej sceny. Takie przedstawienia jak „Kabaret” czy „Noc w Kosmosie” nie powinny mieć tutaj miejsca.

Powie ktoś, że to swoiste upamiętnienie fragmentu historii miasta, który został bezpowrotnie unicestwiony. Paweł Łysak z Arturem Pałygą na scenie Teatru Polskiego w Bydgoszczy, też w cyklu „Historie bydgoskie” nawiązywali do mniej lub bardziej odległych w czasie miejsc, osób czy wydarzeń związanych z przeszłością miasta. Ale jakiż był literacki poziom tych tekstów! Jakże wysoka artystycznie forma spektakli! A przede wszystkim - jak wysublimowane poczucie humoru!

W Horzycy potrzebna jest naprawdę wielka rewolucja! Totalne przewietrzenie! I to jak najszybciej! Tam już straszy! I bynajmniej nie jest to duch patrona! Ale demon komercji.

Na szczęście jest i anioł. O czym mogliśmy się przekonać oglądając w tym osobliwym scenicznym zdarzeniu Julię Sobiesiak. Nieodparty urok, wdzięk i ogromny talent wzniosły jej kreacje znacznie ponad ogólny poziom widowiska. Przepiękny- ciepły, jasny głos, subtelna interpretacja piosenek i ogromna charyzma, sprawiły, że zamigotał tu jakiś promyczek nadziei na odrodzenie. 

Również tego autora

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org