Wojciech Czaplewski - KROK PO KROKU - ZAMIAST RECENZJI

Próba opisu z tomu Studium przedmiotu (1961), trzeciego w dorobku Zbigniewa Herberta, uważanego za najbardziej „filozoficzny” (dziesięć lat wcześniej Książę Poetów studiował filozofię na UMK w Toruniu u prof. Henryka Elzenberga):

naprzód opiszę siebie
zaczynając od głowy
albo lepiej od nogi
albo od ręki
od małego palca lewej ręki


mój mały palec
jest ciepły
lekko zagięty do środka
zakończony paznokciem
składa się z trzech członów
wyrasta wprost z dłoni
gdyby był od niej oddzielony
byłby sporym robakiem

jest to osobliwy palec
jedyny na świecie mały palec lewej ręki
dany mi bezpośrednio

inne małe palce lewej ręki
są zimną abstrakcją

z moim
mamy wspólną datę urodzin
datę śmierci
wspólną samotność

tylko krew
skandująca ciemne tautologie
spina dalekie brzegi
nicią porozumienia

Kroki:

  1. „naprzód opiszę siebie” - pierwszy wers oznajmia przedmiot refleksji (uściśla tytuł); słowo „naprzód” (= najpierw, na początku) sugeruje, że „opis siebie” miałby być wstępem do czegoś więcej, co nastąpi  potem. Tym czymś zapewne ma być opis świata. Stąd wniosek, że dla podmiotu opis, zrozumienie samego siebie jest warunkiem możliwości opisu, poznania, zrozumienia czegokolwiek. Zanim zrozumiem świat, muszę wiedzieć, kim jestem. Określić własną tożsamość;
  2. pierwsza część wiersza to rodzaj wstępu; podmiot śmiało ogłasza wielki zamiar i natychmiast pokornieje; odkrywa zapewne, że opis siebie przerasta jego możliwości, próbuje więc ogarnąć to, co poznawczo możliwe: mały palec lewej ręki (= coś najmniejszego, najmniej ważnego; no ale żeby chociaż tyle...);
  3. więc do roboty: część druga wiersza to właśnie początek próby opisu - podmiot traktuje palec jako przedmiot percepcji, opis składa się z elementów wrażeń zmysłowych, tego, co da się doświadczyć zmysłem wzroku i dotyku; część ta kończy się czymś w rodzaju żartu, a żart ten ukazuje absurdalność traktowania palca jako czegoś odrębnego. Palec nie jest „robakiem” - więc opisywanie palca osobno, w oddzieleniu od reszty mnie, nie ma sensu;
  4. kolejna, mała, trzywersowa część, napisana językiem filozoficznym („osobliwy”, „jedyny”, „dany bezpośrednio”), wyraża już nie opis konkretu, lecz metafizyczne uogólnienie, abstrahowanie: przedmiot opisu, skonfrontowany ze swoim „rodzajem” czy „zbiorem”, okazuje się czymś jedynym, innym niż pozostałe małe palce lewej ręki, wyjątkowym, zdumiewającym (przypominam, że od zdziwienia zaczyna się filozofia);
  5. tym czymś, co różni ten palec od pozostałych, jest jego relacja do podmiotu (tylko ten jest „mój” - pojawia się więc „ja”); refleksja poetycka odkrywa ze zdumieniem, że poza palcem ukrywa się to, co zadał sobie w pierwszym wersie – tajemnica „ja”, tajemnica tożsamości: życie, śmierć, samotność;
  6. ale zadanie i tak jest niewykonalne: sam dla siebie jestem tajemnicą, tożsamość jest nieopisywalna, odpowiedź na pytanie „kim jestem?” jest nieosiągalna (co nie oznacza, że nie powinienem się starać, podejmować tego trudu, tego walenia głową w ścianę);
  7. w tajemniczej ostatniej części poeta powraca do języka poetycko-filozoficznej abstrakcji; „ciemne tautologie” to przecież oksymoron (coś jak „niezrozumiała oczywistość”); ale sądzę, że można to sobie dość prosto zinterpretować – owe ciemne tautologie skandowane przez krew (jaka piękna metafora!) mogą np. brzmieć tak: życie to życie, śmierć to śmierć, samotność to samotność, ja to ja. Tajemnica to tajemnica. Nie wiem bo nie wiem.
  8. „dalekie brzegi” - tak jakbym sam do siebie miał daleko;
  9. „nić porozumienia” - nikłość porozumienia ze światem, ze śmiercią, ze sobą polega może na tym, że nigdy tego do końca nie pojmę, ale może uda mi się trochę z tym pogodzić, z tym niewiedzeniem, buntem, lękiem, z tą klęską.
  10. Tyle.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież