Jerzy Utkin - pełną garścią

tak biedni że aż głodni dobroczyńca spieszy
by wesprzeć upodlonych nie ze swojej kiesy

nie sztuka pełną garścią rozdawać nie swoje
śląc im obłudny uśmiech karmić niepokojem

o jutro które w kamień zamieni garść żyta
aby chleb stał się kneblem milczeć żuć nie pytać

kłaniając się z wdzięcznością cicho przytakiwać
jałmużna staje w gardle a niekiedy bywa


że czerstwa kromka głodu pełna nienawiści
do tych którzy dla własnych doraźnych korzyści

z ciężkim sercem rozdają by od swej hojności
uzależnić zjadaczy ochłapów i kości

może wrócić kamieniem by czerep roztrzaskać
gdy obrzydnie do końca jaśniepańska łaska

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora