Damian Skawiński - Wśród ludzi, uczuć, natury...

Alicja Kuberska to poetka, która cały czas poszukuje właściwego kształtu i stylu dla swojej twórczości. Zadebiutowała w 2011 roku tomikiem „Szklana rzeczywistość”, w 2012 ukazał się kolejny – „Analiza uczuć”. Publikowała za granicą, w wielu czasopismach i antologiach. Zajmuje się także prozą i dramatem. Jej najnowsze dzieło, tom „Na granicy snu” to zbiór różnorodny tematycznie i dość jednostajny formalnie. Zgodnie z tytułem, poetka porusza się w nim w rejestrach tak onirycznych, wyobrażeniowych, jak i rzeczywistych, doświadczonych. Podkreśla on także, co trafnie zauważa we „Wstępie” Agata Linek, jak delikatne są słowa poetyckie, jak ulotne – niczym sen. Wspomniane słowo wstępne, skromne, ale treściwe, udanie wprowadza czytelnika w klimat twórczości poetki, sygnalizuje główne zagadnienia, zjawiska i tematy, z którymi można się zetknąć w czasie lektury tej pozycji.

 

Jednym z przewodnich motywów pojawiających się na kartach tomu są relacje międzyludzkie, zwłaszcza miłość, przyjaźń. W kontekście marzeń miłosnych pojawiają się (jakby z Gałczyńskiego wzięte…) „Wyspy szczęśliwe”, w tym wypadku Bahamy, na których spełniają się marzenia (…)/ gdzie wiatr czesze zielone włosy palm. Poetka pragnie szczęścia, miłosnych uniesień w pięknej słonecznej scenerii, zanim pojawi się czarny motyl. Miłość u Kuberskiej niejednokrotnie pełna jest bólu i rozczarowania, wątpliwości: Mówisz, że mnie kochasz, lecz w tych słowach/ Nie ma róż, stokrotek, zapachu porannej kawy. Autorka daje do zrozumienia, jak istotnym dla niej elementem związku dwojga ludzi są uniesienia, szczere i głębokie emocje, więzi. Bez nich nie ma szansy na szczęśliwe uczucie: Nie połączą nas rachunki, remonty i nowe samochody/ Przejdę boso przez życie ledwo dotykając istnienia.

Sytuacje komunikacyjne w poezji Kuberskiej znajdują niekiedy dla siebie interesującą przestrzeń w postaci kawiarni – ten stały element życia towarzyskiego to dla niej miejsce rozmowy, obserwacji, refleksji, różnorodnych przeżyć emocjonalnych wynikających z obcowania z drugim człowiekiem, jak w „Spotkaniu z Ewą”, podczas którego, przy kawie i koniaku wspomnienia cofnęły czas/ zobaczyłam beztroskie dziewczyny. W kilku tekstach poetka sugeruje, jak ogromną przyjemność sprawiają jej rozmowy, spotkania przy dobrym winie albo aromatycznej kawie. Epikurejskie podejście, wyrażające się dążeniem do przyjemności łączy ona z ciągotami do obserwacji i refleksji, których wiele dokonuje w czasie tego typu sytuacji. Autorka obserwuje także ludzi, których mija codziennie, a także tych, których spotyka, np. w podróży. Na podstawie ich zachowań kreuje swoje spostrzeżenia, refleksje, domysły.

Poetka jest uważną obserwatorką natury i jej przemian. W ich opisie istotną rolę pełnią barwy, zapachy, światło. Kuberska często wykorzystuje różnorakie wrażenia zmysłowe, dając tym do zrozumienia, że swoje otoczenie, zwłaszcza naturę, odbiera różnorodnie, wielotorowo. Często pojawiają się synestezje („Kolor smutku”), dowodzące rozwijającej się wyobraźni poetyckiej. Widać tu dążenie do plastyczności, malarskości opisu:

Nie widziałam kolorowych kolibrów

Zawieszonych jak żywe klejnoty na kwiatach.

Wokół mnie nie latają egzotyczne motyle,

Podobne do wachlarzy japońskich gejszy.

Natura i jej przemiany stanowią dla autorki impuls do werbalizowania własnych stanów emocjonalnych, a także do podkreślania przemijalności, zmienności świata. Poświęca ona liryki wszystkim porom roku, chwyta istotę ich przemian, werystycznie ukazuje te ich elementy, które wywierają na nią największy wpływ. Przy czym, zauważyć trzeba, że lektura wierszy Kuberskiej, zwłaszcza bardziej osobistych daje wrażenie, że chce ona nam powiedzieć nieco za dużo, a przecież poezja lubi niedopowiedzenia. Teksty te są pełnymi, rozwiniętymi wypowiedziami, w których autorka chce przedstawić zazwyczaj jakąś historię i zakończyć to refleksją, tezą. Można zaryzykować tezę, że czasem zapędza się o słowo za daleko, za mało zostawiając czytelnikowi.

W książce tej często pojawiają się retrospekcje, wspomnienia, także te bolesne, jak „Pożegnanie z Celiną”, która odeszła nagle i niespodziewanie/ nie zdążyła uchylić otwartych drzwi. Poetka buduje również niekiedy utwory oparte o kontrast: przeszłość – teraźniejszość. Zestawia zapamiętane z dawnych lat obrazy ze współczesnością, która ma negatywną zdolność zniekształcania. Wobec przemijania istotną rolę pełni „Stare lustro”, które: Przetrwało pożogę rewolucji, wojenne zawieruchy/ Nietrwałe i kruche, zapamiętało wielu właścicieli. Jest ono intrygującym symbolem przemijania, niemym świadkiem ludzkich przeobrażeń. Samo jest stałe w swojej konstrukcji i wartości, ale jednocześnie jest obserwatorem przemian - oczywiście głównie fizycznych, ale nie tylko - ludzi, którzy się w nim przeglądali.

Wśród licznych kontekstów, które tu i ówdzie trafiają się na kartach tej książki są zarówno odniesienia literackie, mitologiczne, biblijne, historyczne czy artystyczne. I choć poetka porusza się niekiedy po wytartych szlakach to najistotniejsze jest to, iż wszelkie asocjacje pełnią przede wszystkim rolę impulsów do refleksji, zwłaszcza poświęconych współczesności. Pojawiają się liczne inspiracje sztuką, np. malarstwem Claude’a Moneta, czy Marca Chagalla. Jeśli chodzi o lirykę filozoficzną, to autorka głównie podejmuje kwestię szeroko pojętego szczęścia (lub jego braku) i dzisiejszej pogoni za pieniądzem, sukcesem, dobrami materialnymi przytłaczającymi to, co naprawdę ważne. Życie to „Wygrany los”, o którym myśli tak:

Przytrafiło mi się życie

z darem poznania dobrego i złego

mogę uchwycić ulotność myśli

zatrzymać czas słowem.

Jest świadoma przemijalności życia i tego, że poezja może (i powinna) w impresjonistyczny sposób zatrzymywać chwile, momenty, ujmować je w słowa i zostawiać dla potomności - zresztą, w wierszu „Nostalgia” wyznaje: zapisuję w wierszach nieistotny puch istnienia.

Kuberska wykazuje nieufność wobec współczesności, ludzkich poczynań. Zauważa postępującą instrumentalizację człowieka, ironicznie stwierdza, że W supermarketach nie ma napisów/ - Dusza! Promocja!. Wyścig szczurów powoduje upadek idei, moralności, wartości. Szczególnie doświadcza tego poetka i jej dusza, skazana ze swoim wrażliwym kształtem na ból – Wiecznie głupia, nie uczy się niczego. Mimo wszystko jednak dostrzega w drugim człowieku nadzieję na dobro, nawet wobec takich zagrożeń, jak upadek wartości czy konsumpcjonizm. W swoich rozważaniach o współczesności zauważa, jak relatywną w ocenie rzeczą jest pieniądz, mogący nieść pomoc, jak i szkodę. W wierszu „Współczesny banknot w muzeum”, wykorzystując personifikację, trafnie stwierdza, że:

Potrafi zbudować dom, upiec codzienny chleb

Pochylić się nad ubóstwem, chorobą

Tchnąć życie w sztukę, pomóc mądrości.

Różnie wartościuje także wpływ na człowieka nowoczesnej technologii. Emblemat współczesności, jakim jest Internet, z jednej strony pomaga ludziom nawiązywać kontakt, z drugiej jednak jest barierą, którą nie każda sieciowa znajomość jest w stanie pokonać. A nawet, jeśli jej się to uda, może skończyć się wielkim rozczarowaniem, jak w „Internetowym romansie”. Z kolei „Chat z nieznajomym” może być kontaktem z kimś, kogo mijamy na co dzień, nie mając tego świadomości. Zresztą, szczera rozmowa z osobą bez twarzy jest łatwiejsza.

Kuberska ma świadomość tego, że historia często zatacza koło. W wierszu „Auschwitz” pesymistycznie zauważa: Auschwitz może być wszędzie/ (…)Potrzebny tylko czas i trochę kolczastego drutu. Świat może czuć się zagrożony, bo nigdy nie wiadomo, czy i kiedy wybuchnie kolejny konflikt, a ludzie zaczną ginąć. Jedno jest pewne – będzie to wielka wojna o wszystko i o nic. Przesycony historią jest także wiersz „Łódź”, pozornie defetystyczny, w zakończeniu jednak mający wiązkę nadziei – Trzeba zacząć nowy wątek. Życie powraca do ruin. Z Łodzią związany jest również utwór poświęcony Julianowi Tuwimowi, a konkretnie jego „Ławeczce”, znajdującej się przy słynnej ulicy Piotrkowskiej, siedząc na której poetka pokusiła się o stwierdzenie: milczymy zamyśleni/ Wspomnienia są zapisane w wierszach.

W poezji tej jest także miejsce dla sacrum – najlepszym tego przykładem jest wiersz „Katedra”, która choć przytłacza poetkę, to jednak właśnie w niej odnajduję kawałek nieba na ziemi. Nie obca jest jej także „Modlitwa” – w tym wypadku do Boga, który zostawił słowa powieszone, jak latarnie/ Pomiędzy gwiazdami. Autorka ponadto często także odwołuje się do Biblii, w opisach relacji damsko – męskich wykorzystuje, np. ich archetyp – Ewę i Adama:

Spotkaliśmy się w Edenie,

Zerwaliśmy jabłka miłości

Podałeś rękę i szeptałeś czułe słowa.

Byliśmy kochankami z obrazu Chagalla.

Kuberska sprawnie porusza się również po motywach literackich i mitologicznych, potrafi podchodzić do nich krytycznie, reinterpretować je czy dokonywać dekonstrukcji. W „Skrzydlatej bogini” w interesujący sposób wchodzi w skórę samej Nike, która, jak mówi: Przecinam mieczem supły gordyjskie/ Uwalniam się od codziennych spraw. Bogini zwycięstwa to bogini uciekająca od przytłaczającej codzienności, dążąca ku ideałom, uniesieniom. Poetka nieprzypadkowo wybrała tę postać z mitologii – sama również, dzięki literaturze, zamienia szarą rzeczywistość na metafizyczne doznania. Inna mitologiczna postać, do której się odniosła, to Wenus z Milo, a ściślej rzecz ujmując jej rzeźba, która nie posiada rąk, lecz rzeźbi wyobraźnię. Interesująco podchodzi poetka także do literatury. W „Scenie balkonowej” ukazuje nowe oblicze szekspirowskich Romea i Julii, „wzbogacając” te postaci o atrybuty współczesności, odpowiednio whisky z colą i powieść o miłości. Autorka zdaje sobie sprawę, że dzisiejszy świat twardo rozprawia się z idealistycznym wizerunkiem miłości, zastępując go dużym ładunkiem trywialności. Jeden z najciekawszych wierszy tego tomu to „Sonety dla Laury w muzeum starożytności” – dobrze pomyślany, stonowany, kontrastujący piramidy, sarkofagi jako symbole nieśmiertelności z sonetami, które okazują się cenniejsze – zostały słowa pieśni bardziej czytelne, niż kamienne piramidy.

Alicja Kuberska to autorka stosująca poetykę umiaru, czasem wręcz oschłości. Stosuje budowę stroficzną, regularną. Raczej unika rymów, czy barwnych, rozbudowanych figur myślowych. Sztywno trzyma się prostoty języka. Jej wiersze to często połączone wypowiedzenia, zdania, rozwijające się z logiczną konsekwencją. Z upodobaniem wykorzystuje apostrofy. Być może dobrze by było, gdyby odważyła się bardziej poeksperymentować z formą, zaryzykować nietypowe porównanie, metaforę, wzbogacić warstwę dźwiękową wiersza. Tym bardziej, że potrafi być oryginalna i odważna pod względem tematycznym, znaczeniowym. Z drugiej jednak strony, jest to poetka mające stałe grono czytelników, ceniących właśnie taką, a nie inną formę i język poezji, skupiających swoją percepcję na treści i przesłaniu. Może właśnie taki jest zamiar poetki? Czyżby celowo odsuwała kwestie formalne na drugi plan, byśmy skupili się na tym, co mówi, a nie na tym, jak? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na te pytania, licentia poetica zdaje się być tu nieubłagana. Nie można jednak odmówić autorce konsekwencji. Ostateczna ocena należy zatem do czytelnika.

„Na granicy snu” to książka dla specyficznego odbiorcy – szukającego przede wszystkim emocji, autentyczności przeżyć, skupiającego się na treści i przesłaniu, a nie na wyszukanej formie, nowatorskości, zaskakujących konceptach. Czytelnik lubujący się poezji intymnej, osobistej, delikatnie podpierającej się aluzjami i kontekstami będzie zadowolony, gdy razem z poetką znajdzie się „Na granicy snu”.

 

Alicja Kuberska, Na granicy snu, Wydawnictwo Miniatura, Kraków 2015, ss. 112.