Anna Niewolak - Poetycki dialog

Szósty „Zeszyt Poetycki” Mieczysława A. Łypa nosi znamienny tytuł: ROZMOWY Z JULIANEM PRZYBOSIEM. Oto bohaterowie literackiego dialogu.

– Julian Przyboś (1901-1970) – klasyk współczesnej poezji polskiej, związany z Awangardą Krakowską. Pierwsze zbiory jego wierszy wyrażały pochwałę nowoczesności: miasta i postępów cywilizacji (Śruby, Oburącz). W latach 30 międzywojnia ukształtowały się: program i praktyka poetycka Przybosia (w tomikach Sponad, W głąb las, Równanie serca). Dokonał się w nich zwrot ku przyrodzie, pejzażowi, autor ujawniał rozczarowanie cywilizacją, a nawet nastroje katastroficzne. Po wojnie – zdaniem S. Jaworskiego (badacza spuścizny T. Peipera i Awangardy) – starał się J. Przyboś godzić idee awangardowe z aktualnymi hasłami socrealistycznej polityki kulturalnej, pozostał jednak wierny własnemu programowi artystycznemu

i własnej poetyce, którą charakteryzowały: funkcjonalizm, kreacjonizm w budowie obrazu poetyckiego, prymat porządku intonacyjno-składniowego nad podziałem na wersy: słowem – poetyka „uproszczona”, określana lapidarnie hasłem „najmniej słów”.

Ten program poetycki realizował Julian Przyboś w zbiorach wierszy Póki my żyjemy (1944), Miejsce na ziemi (1945), Narzędzie ze światła (1958), Próba całości (1961), Więcej o manifest (1962), Wiersze i obrazki (wspólne dzieło poety i córeczki Uty, 1970), a także w tomach esejów: Czytając Mickiewicza (1950) i Sens poetycki (1963).

Pochodził z Gwoźnicy, był absolwentem I LO im. S. Konarskiego w Rzeszowie i Uniwersytetu Jagiellońskiego, stypendystą Funduszu Kultury Narodowej, po wojnie pierwszym prezesem Związku Literatów Polskich, posłem rządu polskiego w Szwajcarii, redaktorem czasopism literackich „Odrodzenie”, „Poezja” i „Miesięcznik Literacki”.

– Mieczysław Arkadiusz Łyp, rodem z Radomska – krytyk literacki, poeta, edytor, fotografik i animator kultury. Z Rzeszowem i Podkarpaciem związany od roku 1968, gdy podjął studia polonistyczne w Wyższej Szkole Pedagogicznej. Autor 15 zbiorów poetyckich i monografii Literacka młodość Rzeszowa (1990), redaktor i edytor almanachu Pejzaż polski, pięciu wyborów wierszy poetów z Podkarpacia oraz rocznika Krajobrazy. Jest autorem ponad 50 wystaw fotograficznych, jego zdjęcia dopełniają zbiory wierszy. Twórca Wojskowej Galerii Malarstwa (przy Wojskowej Pracowni Psychologicznej w Rzeszowie), której celem było upowszechnianie sztuki obrazu i sztuki słowa w środowisku żołnierskim, a która szybko stała się swego rodzaju klubem miłośników sztuk. Organizator wieczorów autorskich, koncertów poezji śpiewanej i spotkań folklorystycznych, propagator sztuki ludowej. Popularyzator kultury polskiej, ze szczególnym uwzględnieniem twórczości regionalnej wśród młodzieży zza granicy (głównie wśród Słuchaczy Centrum Kultury i Języka Polskiego „Polonus” Uniwersytetu Rzeszowskiego).

Co łączy uznanego klasyka z poetą współczesnym? Dzielą ich przecież czasy i pokolenia, doświadczenia życiowe i artystyczne.

Trzeba jednak przypomnieć, że dziedzictwo Awangardy Krakowskiej miało ogromny wpływ na twórczość następnych generacji literackich.

Tradycja w sztuce (w tym w literaturze) jest świadomym wyborem określonych wartości z dziedzictwa kulturowego przeszłości, za jej podstawowy wyznacznik uznać należy aktywny stosunek następców do zjawisk będących przedmiotem owej tradycji. Jest ona istotnym elementem pisarstwa i – szerzej – kultury danej współczesności, a jej obecność realizuje się w świadomości i praktyce twórczej. Aprobatywnie lub krytycznie, ale zawsze ujawnia się w interpretacji wybranych z dziedzictwa idei, tematów i sposobów tworzenia dzieła.

W odniesieniu do tradycji Awangardy, twórcy z pokoleń następnych przyjmowali jej dorobek (zwłaszcza spuściznę Juliana Przybosia) jako poezję powściągliwą, pojęciową i lingwistyczną: chętnie też eksperymentowali z Peiperowskim „układem rozkwitania”, który był propozycją konstrukcji formalnej, polegającej na tym, że obraz – rzecz pierwotna – jest poddawana w utworze kilku rozwinięciom, a każde z nich jest bogatsze pojęciowo. Tradycje awangardowe ujawniały się także w akceptacji wzorca poetyckiego (wiersz Różewiczowski) oraz w próbach przeciwstawiania się zbanalizowaniu języka przez oddziaływanie środków masowego przekazu (zwłaszcza w twórczości poetów „Nowej Fali”). Są one także widocznie obecne u Różewicza – w oryginalnej konstrukcji wiersza, nazwanego „Różewiczowskim”, w tym, co określa dzieło autora Kartoteki jako „poezję ściszonego głosu”. W tę tradycję wpisuje się metoda wierszowania w utworach M. A. Łypa – dodajmy: nasz autor jest miłośnikiem twórczości Tadeusza Różewicza, nie tylko dlatego, że obaj pochodzą z Radomska. Także w opozycji do bogatych w barwy i dźwięki obrazów miejsc i krajobrazów. W refleksjach o sensie życia, przemijaniu czy bolesnej pamięci, autor Rozmów skłania się ku „poetyce ściszonego głosu”.

W odniesieniu do wierszy M. A. Łypa możemy, na podstawie lektury Rozmów z Julianem Przybosiem, mówić o akceptacji i twórczym rozwinięciu pewnych cech warsztatu poetyckiego autora Równania serca. Wskazać tu należy na funkcje metafory, funkcjonalizm – polegający na instrumentalnym charakterze „ja” lirycznego, na wykorzystanie możliwości znaczeniowych tkwiących w polisemii, a nadto – na obecność pojęcia powidoku jako zasady konstruowania obrazu poetyckiego: „danego” przez twórcę wiersza i „zbudowanego” w odbiorze czytelniczym. To również szacunek dla słowa i jego poezjotwórczych możliwości, słowna ekwiwalencja uczuć – zwłaszcza osiągnięta dzięki barwnym obrazom świata natury – lub asocjacje kulturowe. W sferze szeroko rozumianego światopoglądu artystycznego zauważamy dominację postrzegania jako podstawowego narzędzia poznawania tego, co nas otacza. Stąd obrazy poetyckie są we wszystkich wierszach plastyczne, kolorowe (nawet wtedy, gdy dominującą barwą są szarość i czerń). Poza uniwersalnymi w literaturze pytaniami o egzystencjalny sens ludzkiego bytowania, łączy wiersze M. A. Łypa z dziedzictwem poetyckim J. Przybosia obecny, aktualny stosunek do przeżyć minionych, prezentacja wartości związanych z pracą i twórczą działalnością człowieka, obecność motywu matki i rodziny, a nade wszystko – łączy ich Gwoźnica – miejsce urodzenia Przybosia i genius loci – magiczne miejsce Łypa.

Ta pojawia się w Rozmowach w opisach pejzaży postrzeganych w naturze, ale także na płótnach malarzy, zwłaszcza Zygmunta Zabłyszcza, artysty z Wilczego w Gwoźnicy. Nasz autor „przeglądając się w rozstajnym krajobrazie” – by sparafrazować wers J. Przybosia z wiersza Krajobrazy, prawie we wszystkich utworach z tego Zeszytu Poetyckiego buduje swój własny, autonomiczny obraz Gwoźnicy, do której Mistrz powracał fizycznie, myślą i wierszami, i w której to ziemi spoczął na zawsze jesienią 1970 roku.

Zdaniem W. P. Szymańskiego, autora sylwetki Juliana Przybosia (czyli książki z serii „Portrety Współczesnych Pisarzy Polskich” (1978):

Wystarczą dane zawarte w poezji Przybosia, aby móc powiedzieć, że krajobraz wsi podrzeszowskiej, sfałdowany, górzysty jest najważniejszym krajobrazem w całym świadomym życiu poety.

W wierszach M. A. Łypa krajobrazy się mieszają, nakładają, otwierają perspektywy na widoki odległe i egzotyczne, tworzą otwarty ciągle widnokrąg (Białe epitafium).

W czytanym właśnie przez nas zbiorze krajobraz Gwoźnicy dominuje nawet nad wierszami będącymi wprost przypomnieniem i interpretacją dziedzictwa artystycznego J. Przybosia, jak na przykład w utworze Dziedzictwo. Gwoźnica w Rozmowach... jest dla autora ważna nie tylko w aspekcie kulturowym (jako miejsce istotne w spuściźnie i  biografii jednego z najwybitniejszych poetów polskich) ale także – jako źródło inspiracji, refleksji i przyczyna powrotów do dzieła J. Przybosia (jak np. w wierszach W solarnym kręgu czy Z podróży do Gwoźnicy).

W utworze List do malarza z Gwoźnicy, utrzymanym w klasycznej formule gatunkowej listu poetyckiego, nakładają się dwa obrazy: pierwszy – to opis pejzażu Zygmunta Zabłyszcza, którego Gwoźnica – wyznaje autor wiersza – staje mi się szczególnie bliska / tak bliska jak pejzaże Przybosia i Uty. Drugi – to zmetaforyzowana projekcja wędrówek po poletkach przepasanych dalą / i białą tarniną. W barwach i dźwiękach przyrody odnajduje poeta sens istnienia, wyznając:

Żyję

ciągle jestem

gdy tańczy we mnie koloru rozpasanie

i gdy kolor kolorowi podaje powidok

Powidok to według malarza Władysława Strzemińskiego obraz zatrzymany pod powieką oka. Zdaniem profesora K. Wyki (zob. esej przyboś w tomie tegoż autora pt. Puścizna, 1971) pod mentalną powieką tworzyć można i zatrzymywać obrazy z przeszłości – te widziane naocznie i te wyobrażone. Także one stają się poetyckim tworzywem w wierszach naszego autora, zwłaszcza w tych, które są głęboko zanurzone w tradycjach kultury (np.: Pod jesiennym niebem, Noc Pegazów, List do malarza z Gwoźnicy, Eden).

W wierszu Powidok zaprezentował M. A. Łyp swoje, oryginalne postrzeganie tradycji: spiął klamrą poetyckich obrazów dorobek literacki Juliana Przybosia z pejzażem Gwoźnicy, z własnym jego postrzeganiem. Jest to także hołd „późnego wnuka” złożony Mistrzowi w bardzo precyzyjnej parafrazie jego poetyki i literackiej praktyki z użyciem techniki poetyckiego powidoku, eksperymentów na leksyce, odwołań do biografii i „rozkwitających w słońcu metafor”. Tych odwołań (i przywołań jego dziedzictwa) jest w Rozmowach z Julianem Przybosiem sporo, na przykład w liryku W solarnym kręgu mamy parafrazę cytatu z utworu J. Przybosia pt. Ziemią gwiezdnie pojętą. Nie są one jednak li tylko erudycyjnymi czy stylistycznymi ozdobnikami bądź słownymi „dopełniaczami” tekstów. Przypominają o rozmówcy.

M. A. Łyp, tocząc swój dialog z J. Przybosiem, maluje własny pejzaż Gwoźnicy i zakreśla perspektywy własnych dążeń życiowych i artystycznych. W Rozmyślaniach wielkanocnych czytamy:

Gałązkami wiosennej wierzbiny

namaluj

ogrody nadziei

kwitnące w człowieku

[...]

Bądź czujny

ale w bliźnim

staraj się znaleźć

światło słońce i zieleń

W słowie Od autora ze zbioru Moje ogrody stawia poeta pytanie: Czego szukam w moich ogrodach? I odpowiada: Wielu marzeń i wielu nadziei. (...). [Chcę, spodziewam się] znaleźć skarbiec barw, kształtów, zapachów, krajobrazów, emocji. W utworach z książki (pięknie ilustrowanej i starannie wydanej) właśnie barwy, gra świateł i cieni funkcjonują w sposób szczególny, jako autonomiczne konstrukty naturalnych widoków, opisy dzieł malarskich, swoiste „punkty wyjścia” do „wędrówek” (w historii i przestrzeni) do „staroświeckich Galicji” (Czeremchowa melancholia), na Kretę (Przejście) czy do winnic pod Sieną (Obrazek z Gwoźnicy). Kolorystyka (wyrażana przymiotnikami określającymi wprost daną barwę) buduje nastrój wiersza i aurę jego refleksyjnego przesłania. Tak dzieje się w utworach Dziedzictwo, Czeremchowa melancholia, Adagio jesienne czy Przejście.

Zdaniem Stanisława Nyczaja (w Glossarium do zbioru In Arkadia):

Mieczysław A. Łyp posiadł nie tylko dar sugestywnego kreowania nastrojów poetyckimi środkami słowno-malarskimi w ujęciu „statycznym”, ale też wypracował w swym aktywnym postrzeganiu przeistaczania się krajobrazu trudną umiejętność wyrażania poetyckimi środkami – na sposób Przybosiowski – ruchu, sytuacji, dynamiki.

 Dodajmy: nie tylko ruchu w sensie fizycznym, lecz nade wszystko – dynamiki wyobraźni: autora i czytelnika, jak w wierszu Matrix.

A zatem, literacki dialog z J. Przybosiem nie ogranicza się do akceptacji sztuki poetyckiej autora Jabłoneczki i twórczego jej wykorzystania. Poetyckie rozmowy składają się na rzeczywisty dialog. W wierszach z tego zbioru Julian Przyboś przemawia: cytatami z jego utworów, odwołaniami do słów-kluczy z jego spuścizny i okoliczności z jego biografii.

Rozmowy z Julianem Przybosiem to oryginalny głos autora w dialogu pokoleń, a zarazem świadectwo tego, że spuścizna Awangardy Krakowskiej, a szczególnie dzieło J. Przybosia funkcjonują jako tradycja literacka i źródło inspiracji dla poetów piszących współcześnie, czego dowodem są wydane w 45 lat po śmierci klasyka Rozmowy z Julianem Przybosiem pióra Mieczysława Arkadiusza Łypa.

 

Mieczysław Arkadiusz Łyp, Rozmowy z Julianem Przybosiem, "Autorski Zeszyt Poetycki" 2015 nr 6, Wydawnictwo RS Druk, Rzeszów 2015, ss. 136.