Sergiusz Jesienin - To nie wicher ogołaca drzewa, przeł. Andrzej Lewandowski

                    ***

To nie wicher ogołaca drzewa,

Nie listopad złoci zbocza gór.

Z niewidzialnego przybytku nieba,

Gwiezdnych psalmów tu dobiega chór.

 

Widzę Ją: w błękitnej idzie szacie,

Pod stopami biały obłok lśni.

To miłością przepełniona Macierz,

Syn Przeczysty na Jej ręku śpi.

 

Niesie Go, by świat znów ukrzyżował

Tego, co już z martwych kiedyś wstał.

„Znowu będziesz bezdomny wędrował,

Pod przydrożnym krzewem będziesz spał.”

 

I kiedy pośród pylistej drogi

Słyszę kostura miarowy stuk,

Myślę, czy to jest żebrak ubogi,

Czy ktoś, kogo namaścił sam Bóg.

 

A może kiedyś dostrzec nie zdołam,

Gdy w inną stronę obrócę twarz,

Że gdzieś jaśnieją skrzydła anioła

I śpi tam głodny Zbawiciel nasz.

                                              (1914)

 

                                             Z rosyjskiego przełożył Andrzej Lewandowski

 

Również tego autora

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org