Małgorzata Januszewska - umami

to babcia łepek kury skrapia ostrzem. ten

nawadnia głębokie zmarszczki pieńka i kica

w bok. kadłub podryguje rytmicznie, choć

nie ma sznurków. splamione dłonie łapią

 

go drugi raz. i odzierają aż do krost. z talentu,

figury, wiewiórczego koloru. schowanego pod

skrzydłem jedwabiu i z czasów, gdy wtulony

w rejestr gwizdkowy sióstr skubał podłogę

 

 w tekturowym pokoiku.

 

taka kura wcale mi się nie podoba. brak jej

ogona. a babcia oblizuje palce i traci pamięć.