Mieczysław A. Łyp - Z podróży do Gwoźnicy

Z nadmiaru słońca

wzgórz widnokręgów i zieleni

został poetą i władcą słowa

 

Chciał spocząć nie w Czarnym Ogrodzie

a na Słonecznej Wysokości

Wiedział że tu słońce słoneczko słońko

 

byłoby z nim

w głębinach i na wysokościach

a skrzydlaty Pegaz

wiecznie by mu rozsnuwał

szkarłat buków w jarach i dolinach

 

Wiedział też że wtedy

byłby w królestwie kolorów Uty

Jaremianki Strzemińskiego Zabłyszcza

a nade wszystko van Gogha

 

Jego Gwoźnica to zielona wieś

uczepiona nieba

i rozrzucona na pagórach

w cztery strony świata

 

Zaklęta na płótnach malarza

w orszaki rozśpiewanych

ciągle wspinających się drzew

gęstwin duktów zagubionych ścieżek

jasnych pełzających stoków miedz

zagonów metafor olśnień

śpiewów skowrończych gwiżdżącego słowika

białych tarnin

i śladów Matki dźwigającej koromysła

 

                                                                 Rzeszów-Gwoźnica, 11.11.2014 r.