Michał Pasternak - Opowieści Pani Eguckiej

Widma miejsca i czasu to najnowsza książka Elżbiety Stankiewicz-Daleszyńskiej. Jest to zbiór dziesięciu opowiadań, których bohaterką jest Pani Egucka. Postać ta to najprawdopodobniej alter ego samej pisarki. Po zapoznaniu się z zamieszczonym na tylnej okładce krótkim życiorysem i zawartymi w tej publikacji tekstami można zauważyć wiele podobieństw pomiędzy pisarką a wykreowaną przez nią główną postacią.
Elżbieta Stankiewicz-Daleszyńska, będąc przez wiele lat czynnym zawodowo pedagogiem, z troską pochyla się nad kondycją polskiej edukacji. Dostrzega ogromną przepaść dzielącą współczesnych nauczycieli od tych, których pamięta z okresu młodości.

Opisując studia Pani Eguckiej na wydziale chemii Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu pokazuje, iż w pierwszych latach powojennych w Polsce kontakt wykładowcy ze studentem opierał się na zasadzie mistrz-uczeń. Profesorzy, często pamiętający jeszcze czasy II Rzeczypospolitej byli niekwestionowanymi autorytetami. Poza wiedzą dotyczącą wykładanego przedmiotu, swoją postawą, strojem i nienagannymi manierami uczyli studentów etykiety. Pomimo, iż zaraz po wojnie brakowało praktycznie wszystkiego, to nie do pomyślenia było podejście do egzaminu w niestosownym ubiorze. W dzisiejszych czasach student podchodzący do egzaminu w jeansach i pogniecionej koszuli to coraz częstszy widok.

Pisarka zarzuca współczesnym nauczycielom, iż zbytnio spoufalają się z uczniami. Młodzi adepci tego zawodu relację mistrz-uczeń zastępują przechodzeniem na grunt koleżeństwa. Skracanie dystansu wywołuje u młodzieży brak szacunku, czego konsekwencją są coraz częściej występująca w polskiej szkole przemoc. Elżbieta Stankiewicz-Daleszyńska krytykuje tych nauczyli, którzy nie widzą w swoim zajęciu misji.

Pani Egucka pochyla się nad młodzieżą. Podejmując w Uroczysku pracę pedagoga jako jedyna ma odwagę osobiście udać się do domów podopiecznych po to, by z ich rodzicami przedyskutować problemy wychowawcze. Troszczy się o wychowującą się w patologicznej rodzinie Anię. Ubolewa nad tym, że sporo wartościowej młodzieży marnuje się w obecnych czasach. Przyczynę tego stanu rzeczy widzi w systemie edukacji, w którym system testów zastąpił prawdziwą naukę, a brak stawiania granic przez rodziców jest kroplą przelewającą czarę goryczy.

Współczesny człowiek zostaje porównany do cyborga. Autorka Triady onirycznej winą za zaistniały stan rzeczy obarcza panujący powszechnie konsumpcyjny styl życia. Odrzuca lansowany przez ten system model hierarchii wartości opierający się na triadzie: pieniądze-młodość-uroda. Przekazy współczesnych mediów, epatujące przemocą, wulgarnością i erotyką przerażają pisarkę. Mocno skrytykowana została pornografia, gdyż odziera istotę ludzką z przyrodzonego poczucia wstydu i godności. Życie człowieka coraz częściej pozbawione wartości duchowych i etycznych zostało skonfrontowane z żywotami świętych, dla których wiara i miłosierdzie były ważniejsze od korzyści. Dużo uwagi poświęcono świętej siostrze Faustynie Kowalskiej - orędowniczce Miłosierdzia Bożego.

We współczesnym, opartym na kulcie młodości świecie brakuje miejsca dla osób starszych. Emerytura coraz częściej oznacza odsuniecie człowieka na boczny tor życia. Pełna werwy i wciąż chętna do pracy z młodzieżą Pani Egucka nie może się pogodzić z takim stanem rzeczy. Skrytykowana została Unia Europejska za swoją rozrośniętą do granic możliwości machinę biurokratyczną oraz odgórne narzucanie ściśle określonych i standaryzujących norm i przepisów.

Autorka swobodnie opowiada anegdoty z różnych epok. Jako osoba oczytana wyraźnie lubi zagłębiać się w niuanse historii. Możemy dowiedzieć się chociażby tego, że średniowieczna instytucja kata na ziemie polskie przybyła z Niemiec wraz z prawem magdeburskim oraz z zachodnioeuropejskimi kolonizatorami, jak również tego, że pomimo niezbyt popularnego charakteru owej pracy otaczany był powszechnym szacunkiem.

Pisarka z zaciekawieniem przygląda się legendom. Fascynują ją one. Pani Egucka w czasie swych podróży chętnie rozmawia na te tematy. Mocno rozpalają jej wyobraźnię. Dają impuls do snucia kolejnych opowieści. Tworzone są też nowe legendy, snute na kanwie dziejów polskich i rosyjskich rodów arystokratycznych.
Język stosowany przez Elżbietę Stankiewicz-Daleszyńską zasługuje na zauważenie. Jest to polszczyzna literacka. Wyrazy czy sentencje w językach obcych (łacina, niemiecki i rosyjski) przytaczane są w celu przedstawienia sposobu wyrażania się zagranicznych rozmówców Pani Eguckiej.

Od pierwszej strony widać niezwykłą wyobraźnię pisarki. W swoich opowieściach potrafi bardzo szybko przejść z jednego wątku do drugiego. Trzy podstawowe wymiary czasu przeszłość-teraźniejszość-przyszłość łączą się ze sobą tworząc czwarty wymiar jakim jest umysł. Nawet błahe by się wydawało wydarzenia, takie jak padający na dworze deszcz czy biegnąca uboczem polna droga skłaniają autorkę do puszczenia wodzy wyobraźni. Napotkany na drodze pies może w każdej może przemienić się w piekielnego ogara. Przybywający do dworu rodziny van Hoff dwaj Niemcy urastają do miana wampirów. Diabeł, nazwany imieniem Ten Istny, wielokrotnie gości na kartach tej książki. Nie jest jedynie symbolem zdziczenia obyczajów lecz aktywnie działającą w świecie złowrogą siłą. Jego symbolem w kulturze europejskiej jest smok. W Biblii, mitach greckich, germańskich i słowiańskich stworzenie to przedstawiane jest jako zagrażająca ludziom bestia. Pani Egucka spoglądając na orientalną filiżankę z wizerunkiem chińskiego smoka, też widzi ziejącego ogniem demona. W Państwie Środka smok to życzliwa człowiekowi istota związana z żywiołem wody. W ludowym folklorze tego państwa stworzenia te są opiekunami rzek, a także siewcami deszczu, na który czekają strudzeni rolnicy.

W pisarstwie Elżbiety Stankiewicz Daleszyńskiej widzimy przywiązanie do tradycji. Nienaganne maniery Pani Eguckiej zdradzają fascynację kulturą dworsko-szlachecką. Mamy nieodparte wrażenie kontaktu z damą. Pani Egucka lubi piękne stroje i antyki, lecz to sposób jej mówienia, twardy kręgosłup moralny oraz wrażliwość na otaczający świat stanowią o jej dystynkcji. Skoro wykreowana postać Pani Eguckiej, to wręcz alter ego samej Elżbiety Stankiewicz-Daleszyńskiej, zapewne cechy te możemy przypisać samej pisarce.

Liczne zastosowane w tej książce wersaliki przy dłuższej lekturze powodują zmęczenie oczu. Idea ich zastosowania ma na celu przykucie uwagi czytelnika do konkretnego fragmentu tekstu czy też do nazwiska postaci. Pomysł ten dobrze sprawdziłby się w krótkim utworze, lecz w opowiadaniach liczących po ponad pięćdziesiąt stron każde nie zdaje to do końca egzaminu. Przy ilości dwóch czy trzech wersalików na stronie nie stanowią problemu, lecz gdy ich liczba gwałtownie wzrasta do ponad trzydziestu wówczas oczy zaczynają pomału odmawiać posłuszeństwa.
__________________________________________________________________
Elżbieta Stankiewicz-Daleszyńska, Widma miejsca i czasu, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 2014, ss. 337.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora