Barbara Grützmacher - Po lecie

na drewnianej podłodze
suchej pasteli pył
rozdeptały niczyje ślady
rdza myśli nadgryza
już za jaskółką nie polecą
sierpniowymi zawirują wichrami
pochylonej jabłonki omszony
pień schnie

w obrazu kadrze zamknięty

dalej zasuszony w wierszu

 

długie noce bezgwiezdne

zabrały słoneczne dni

nadchodzi czas mrozów

w soplach uczucie zastyga

z dymem palonych liści

odeszła ochota na pojednanie

i jeszcze ta na dłoni....

malutka rana nie tylko

dłonie zziębnięte

grudniowe niebo

warkoczem komety

oznajmia Dobrą Nowinę

 

z polan żar w kominku

i…nadzieje się tli