Martyna Kiełek - wiersze

Sporty wodne

kiedy tonęłam w naszych grzechach
ty unosiłeś się na powierzchni
nonszalancko wpychając mnie w otchłań

powierzchnia skuta płaszczem lodu
odbijała karcące spojrzenia księżyca
na zimę co nadeszła przedwcześnie

wdychałam opary żalów i wyrzutów
odurzona zapomniałam ratować siebie
kiedy woda zalała mi usta po czubki rzęs

litościwe rusałki czesały moje włosy
małe rybki wyjadały łzy z kącików oczu
lecz ja schodziłam coraz niżej w pustkę

a tam nie było nikogo

zmuszona stawić czoła własnemu odbiciu
rozbiłam taflę wody krzykiem

Również tego autora