Janusz Koniusz - xxx

O kochankach z Werony

Przy otwartej kurtynie bez cienia intymności
nie poczną potomstwa
gdyż obraziliby majestat prawa
a z każdym sezonem turystycznym
coraz w nich mniej wrzątku krwi

Z iskrą róży z rajskiego ogrodu
przy wszelkich okazjach
uciekają przed naszym wzrokiem
żeby bezpotomnie
nie zejść z tego świata

Droga

Z wieścią o własnych narodzinach
chodziłem od słowa do słowa
ale zamknięto im usta
żeby nie mogły zaświadczać

Gdy wszedłem w słowo
o którym wszyscy zapomnieli
zaraz mnie wypchnięto
na złamanie języka

Odtąd nie mogę dojść
do głosu
jak do samego siebie


O nim

Bóg go kusił
by zaprzedał się diabłu
diabeł się modlił
by zawierzył Bogu
a on dławił się ślinotokiem słów
które wysysał z mięśni języka
na codzienne potrzeby
nieba i piekła

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież