Emil Biela - Flagowa książka Jacka Woźniakowskiego

Niezwykłą osobowość JACKA WOŹNIAKOWSKIEGO najlepiej ujął Stefan Kisielewski, pisząc m.in., że to: a/ szlachcic, ułan, fasonowiec; b/ demokrata, przyjaciel wszelkich pogardzanych czy ośmieszanych; c/ człowiek chorowity, a wysportowany i wytrzymały... ; d/ nonszalancki i uparty, a ustępliwy i serdeczny; e/ czasem kostyczny i wyniosły, a kiedy go przycisnąć – humorysta, zdolny kpić także z siebie (aby nie z rodziny); g/ podróżnik, bywalec świata, a zarazem z zamiłowania polski prowincjusz, krakauer i zakopiańczyk; i/ zamiłowany domator, choć nigdy go nie ma w domu; ł/ pobożniś, działacz katolicki, lubiący jednak rozważać (nie bez upodobania) różne herezje i podkryzania; n/ apolityczny w zainteresowaniach, a zarazem w polityce bardzo nieustępliwy; p/ patriota bez złudzeń na temat niektórych wstydliwych kulisów polskości, ale nader wrażliwy, gdy mu nadepnąć na jakiś polsko-tradycyjny odcisk. Tę celną charakterystykę Kisiela należy jednak uzupełnić dopowiedzeniem, że Jacek Woźniakowski to profesor KUL, współzałożyciel KIK w Warszawie i w Krakowie, wieloletni dyrektor Instytutu Wydawniczego „Znak", tłumacz z języka francuskiego i francuskiego, prezydent miasta Krakowa w latach 1990 – 1991, autor książek: „Laik w Rzymie i Bombaju", „Co się dzieje ze sztuką", „Czy artyście wolno się żenić?", że wymienimy tylko trzy tytuły, a jest ich więcej.
Teraz ukazała się obszerna publikacja zatytułowana uroczo: „Ze wspomnień szczęściarza". Jest to doprawdy flagowa książka Jacka Woźniakowskiego. Publikacja składa się z dwóch części: pierwsza to portrety i szkice o Henryku i Erneście Rodakowskim, o Józefie Czapskim, o kardynale Sapieże, o prymasie Stefanie Wyszyńskim, o Janie Pawle II, o Jerzym Turowiczu, o Hannie Malewskiej, o Stanisławie Stommie, o Antonim Gołubiewie, o Stanisławie Świeżawskim, o Jerzym Zawieyskim, o Janie Józefie Szczepańskim, o Tadeuszu Brzozowskim, o Andrzeju Kijowskim, o Marku Rostworowskim, o Tadeuszu Brzozowskim, o Andrzeju Kijowskim, o Marku Rostworowskim i jego braciach. A „po drodze" dziesiątki osób, z którymi stykał się osobiście i wielokrotnie.
Wspomnienia szczęściarza, Jacka Woźniakowskiego, napisane są kunsztownie i elegancko, piękną polszczyzną „z dobrego domu", w którym naprawdę wierzono w obiektywną i patriotyczną prawdę, którą wyraził najserdeczniej krewny Woźniakowskiego, Jakub Ignacy: „mam się za najszczęśliwszego, iż urodziłem się Polakiem!" Mają to Woźniakowscy w genach, a ich drzewo genealogiczne ma gałęzi bez liku. Jedną z nich jest np. tak precyzyjnie, po zegarmistrzowsku opisana: „W jaki sposób wypada a nam ciotką? (mowa o cioci Dziodzi). Po pierwsze, jaj siostra wyszła za brata mojej matki, po drugie, jej brat ożenił się z cioteczną siostrą mego ojca, po trzecie, matka cioci Dziodzi, Maryla Wolska, była chrzestną córką mego pradziadka Henryka Rodakowskiego".
Mistrzostwo świata, prawda?
Jacek Woźniakowski nie skąpi w swej książce pysznych anegdot. „Moja prababka – pisze Woźniakowski – Helena Dąbska, miała pięć córek i kiedy oświadczył się jej pierwszy konkurent po trzecią córkę, odpowiedziała mu: «z brzegu brać, nie paprać»". Uważała bowiem, że ma się żenić z pierwszą córką, żeby był porządek...
I jeszcze jedna autentyczna opowieść, ale już w innej tonacji: „Wkrótce po pogrzebie kardynała Sapiehy byłem w Tatrach i albo nocowałem, albo na dłuższą chwilę zatrzymałem się na którejś hali u wylotu Pańszczyzny. Pamiętam tylko posiedzenie w półmroku szałasu z pełgającą pośrodku watrą i juhasi wokół. Baca poprosił mnie, żebym opowiedział o pogrzebie kardynała, więc opowiadałem szczegółowo, a obecni wokół watry słuchali w bezruchu i milczeniu. Tyle tylko, że ilekroć wypowiedziałem słowo «kardynał», ledwo dostrzegalnym gestem wszyscy jak jeden mąż lekko uchylali wędzonych w szałasowym dymie kapeluszy".
Na zakończenie swych wspomnień Jacek Woźniakowski przywołuje najmądrzejszego z naszych poetów, C. K. Norwida i cytuje fragment jego wiersza pt. „Przyszłość":

Przeszłość – jest to dziś
tylko cokolwiek dalej:
Za kołami to wieś,
nie jakieś tam coś, gdzieś,
Gdzie nigdy ludzie nie bywali!


Jacek Woźniakowski: Ze wspomnień szczęściarza, Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2008, ss. 312.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora