Emil Biela - Bolesna wierność kresom

Recenzja „Ukraińskiego kochanka" STANISŁAWA SROKOWSKIEGO – autora słynnego opowiadania "Nienawiść" doskonale mieści się w jednym zdaniu: TO WSTRZĄSAJĄCA KSIĄŻKA. Akcja tej powieści-epopei (500 stron!) rozgrywa się w jednej z wiosek na Pokuciu, ale niekiedy przenosi się do Lwowa, Drohybycza (wtedy sporo jest o Brunonie Schulzu), Kołomyi, Stanisławowa, Truskawca. Pokucie to kraina w południowo-wschodnich Kresów (woj. stanisławowskie), zajmująca klin między Czarnohorą, Bukowiną i Dniestrem. Dolina Prutu i Czeremoszu stanowiła przed wojną jedną z najpiękniejszych okolic górskich w Polsce. Za stolicę Pokucia uważana była wspomniana przed chwilą Kołomyja. Tereny te w symbiozie zamieszkiwali Polacy, Ukraińcy, Żydzi, Niemcy, Karaimowie, Łemkowie, Huculi, Ormianie, Grecy, Czesi, Rumuni, Słowacy, Bułgarzy... Nigdzie w Europie nie było takiego tygla narodowego. A jednak tę kilkusetletnią symbiozę toczyła podskórnie od lat historyczna trucizna, która ujawniła się w całej tragedii podczas II wojny światowej. Ukraińcy nie chcieli obecności na tych ziemiach Polaków. Sekundowali w tych krwawych zmaganiach Sowieci, optując za Ukraińcami, którzy swoim ofiarom przyczepiali na piersiach kartki z napisem: „ Wtikajty Lachy z Ukrainy. To nasza zemla!". Nielegalnie działały już w Polsce sanacyjnej tajne ukraińskie organizacje, które podczas hitlerowskiej okupacji rozwinęły skrzydła i powołały do życia UPA czy Ukraińską Powstańczą Armię. Dowodził nią Roman Szuchewycz, zwany popularnie Tarasem Czuprynką. Główne role grali: Onyszkiewicz, Sidar, Staruch, a na Pokuciu Stefan Bandera. Ten ostatni zamordował ministra Pierackiego i został skazany na karę śmierci, ale z litości zamieniono mu ją na dożywocie. Potem uciekł z więzienia i stanął na czele odrodzonych ukraińskich sił faszystowskich. Ciężka i tragiczna to historia, o której ze znawstwem i z autopsji przedstawia w swej książce Stanisław Srokowski. Czyta się to dzieło z pietyzmem dla wielkości i chwały Kresów, którą buduje konsekwentnie od wielu lat autor "Ukraińskiego kochanka". Z drżeniem serca poznajemy dzieje miłości Kasi (Polki, córki młynarza) i Miti (Ukraińca). Z przerażeniem czytamy opis śmierci ich synka, Borysa. Na oczach ojca upowcy w perfidny i okrutny sposób zamordowali dziecko. Zrobili to dlatego, że Mitia nie chciał zabić swej żony, a taki otrzymał rozkaz od okrutnych banderowców. Realizowali oni Dekalog Ukraińskich Nacjonalistów opracowany na podstawie świętej księgi Doncowa pt. „Nacjonalizm". Czy tak musiało być? nie. Więzi ukraińskiej i polskiej duszy, które mogły być powszechne, najlepiej widać w chwilach, gdy polski ksiądz Robert opiekuje się miłosiernie umierającym podczas zarazy popem Kiryło. Miłość nie jedną ma twarz, nie tylko erotyczną. (Żywiołowe sceny erotyczne, to jeden z walorów epopei.) Jakże mądrze pisze o tym wszechludzkim uczuciu Srokowski: „Miłość trwa latami, ukryta, nieraz uśpiona, a potem znowu się budzi, ożywa i na nowo rozkwita, nawet po dziesięcioleciach". I przypomina, że Polacy z Ukraińcami ponad sześćset lat byli razem! Pod koniec powieści z filozoficzną mądrością Srokowski pisze, że miłość zawsze jest udręką, cierpieniem i bólem. Bez udręki miłość traci swój sens i moc, staje się banalna i pospolita. W miłości wylęgają się demony, ale śpiewają też chóry anielskie. Nieraz włada nami ciemna siła i wtedy wydaje się nam, że straciliśmy świat. Lecz kiedy indziej dostajemy skrzydeł i miłość unosi ku wielkim myślom, czynom i zadaniom. Tak było z miłością Kasi i Miti. Zła, o którym wiele w utworze Srokowskiego, nie można wytępić złem. W człowieku drzemią przecież potężne i nieogarnione pokłady dobra i wielkich, pozytywnych mocy, o których człowiek nie zawsze wie. To naczelne przesłanie "Ukraińskiego kochanka". Gehenna Wołynia nie może barw życia codziennego, obecnego, przemalowywać nieustannie na czarno. Bolesna wierność Kresom, którą w swej bogatej twórczości reprezentuje Stanisław Srokowski, pozwala mieć nadzieję, że będzie II tom "Ukraińskiego kochanka", bo chcielibyśmy się jeszcze spotkać z bohaterami tej wstrząsającej książki, gdyż ich losy wcale nie skończyły się. Polsko-ukraińska epopeja narodowa trwa. Srokowski to pisarz mający autentyczną odwagę. Dał tego wielokrotnie pisarskie dowody w przeszłości (powieści "Duchy dzieciństwa", "Repatrianci", "Lęk"), więc z pewnością nie cofnie się przed twórczą kontynuacją tragicznego tematu. Stanisław Srokowski: Ukraiński kochanek, Wydawnictwo "ARCANA", Kraków 2008, ss. 500.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora