Robert Czop - Nie tylko chlebem...

Od dzieciństwa nam się wpaja, iż nie tylko chleb powszedni jest dla nas najważniejszy, choć Jezus nie zapomina o nim, gdy uczył swoich uczniów modlitwy do Ojca. On bardzo dobrze wie, że kiedy brakuje na stole choćby najmniejszej okruszyny, to przychodzą czarne myśli, które zaczynają powoli niszczyć najpiękniejsze plany i marzenia. Robi się więc przykro, patrząc na rozbite rodziny, bo los zmusił do tułaczki za groszem. Jest smutno, kiedy całe pokolenie młodych musi wyjechać za chlebem, bo tutaj nie mają dla siebie przyszłości. Pozostawiają za sobą coraz starszych rodziców i dziadków, którymi za jakiś czas nie będzie się już komu opiekować, ponieważ ich dzieci i wnuki są zmuszone żyć daleko od nich. Dlatego dramatyczny apel-wiersz „Mój życiorys", zaczynający tomik Beaty Tkaczyńskiej – Dietz, można śmiało przesłać do tych, co zasiadają w ławach sejmowych czy rządzą naszym krajem: jestem człowiekiem matką robotnikiem ciężko pracuję ustawiczny brak pieniędzy moi rodzice – miniona epoka buntu matka – nie żyje ojciec – spokorniał przede mną brak perspektyw na świetlaną przyszłość jestem... Może właśnie ta skarga ich poruszy, skoro nie wzrusza ich tęsknota dzieci za swoimi ukochanymi czy borykanie się samotnej dziś matki, która z trudem, wiążąc koniec z końcem, jest zmuszona czekać na męża, aż po roku rozłąki powróci. Dlatego, jak słusznie zauważył Marek Czuku w posłowiu, poetka należy: do określonej narodowości, generacji ( kolejnego tzw. pokolenia bez perspektyw ). Kolejnym zjawiskiem, które cały czas nam towarzyszy, to szara codzienność. Staramy się ją w różny sposób wzbogacić, by nie zawładnęła naszym życiem i nie zniszczyła go. Dlatego podmiot liryczny zachwyca się przyrodą, muzyką i sztuką, ale przede wszystkim poszukuje oparcia w miłości i w poezji: Czekając na miłość Króluję wśród sosów Rozpycham łokciami życie Zaciskające coraz bardziej Pętlę na szyi Nierealny świat Wżera się w rzeczywistość Poezja jak alkohol Przynosi ukojenie Przede mną waga Na szalę której Kładę szczęście i rozum Polecając siebie bogu Nasza wędrówka w tym świecie, gdzie tylko jesteśmy gośćmi, kierującymi się ku wieczności, posiada różne barwy i odcienie. Z tego też powodu osoba mówiąca w tych utworach oprócz pięknych i niezapomnianych chwil, kiedy była w ramionach ukochanego, przeżywa także momenty smutne i przygnębiające a nawet dramatyczne. Bo i te wzniosłe uczucia potrafią unieść do nieba, ale także pogrążyć w otchłani bólu i cierpienia. Jedynymi pocieszycielami stają się wiara w Boga i poezja. Dla poetki bardzo ważne jest życie rodzinne oraz tradycja – szczególnie piękno Wigilii. Podmiot liryczny dostrzega też zmiany, które zachodzą w jego najbliższym otoczeniu, kiedy to przyjaciele nie są już tacy sami jak dawniej: Śmieję się do was choć dusza szlocha Wyrzuciliście za drzwi Serce Zajęci ciałami Ciężkim butem rozgnietliście Marzenia Skopaliście psa Choć wiernie patrzył Wam w oczy Zlizuję świeże rany Czując jeszcze Smak przyjaźni Z czasem zostanie Tylko blizna Nie czuję bólu Czuję strach przed Kolejnymi kopniakami Dlatego wciąż tęskni za szczęściem, ponieważ czuje się tak bardzo samotna po śmierci matki. To odejście jest tym bardziej boleśniejsze, iż nie zdążyła się odwdzięczyć za tak wielką miłość jaka ją przez cały czas obdarowywała mama: odeszła cicha szara skulona / jak niepotrzebne wspomnienia... / Jedynie jątrząca się rana w duszy / przypomina że odszedł ktoś / bardzo drogi Zbiór wierszy Beaty Tkaczyńskiej – Dietz to historia o dzisiejszej, jakże bardzo trudnej, rzeczywistości, ale to także opowieść o marzeniach, które miejmy nadzieję, iż kiedyś się spełnią. Beata Tkaczyńska-Dietz, Gejzer miłości, Wydawnictwo ASTRA, Łódź 2004, s. 72.