Marian Zatorski - Kobiece tak i nie

Toczy się walka z cywilizacją. Narzędziem w niej są kobiety. Psycholodzy doskonale rozpoznali cechy kobiet i używają kobiet do zniszczenia cywilizacji. Kobiety ze swej strony zaprzeczają temu, iż zostały bardzo dokładnie rozpracowane – mężczyźni temu zaś nie zaprzeczają. Też zostali rozpracowani. Niewątpliwie są elementem zbyt racjonalnym, nieposłusznym, nieuległym, analitycznym, który nie nadaje się do rozwalenia cywilizacji. 

Mężczyźni nie zaprzeczają swoim cechom. Nigdy. Są chamscy, potrafią się bić, mają agresję seksualną. Kobiety zaprzeczają swoim cechom, np. temu, że są pełne gotowości do realizowania zadań agresywnych. Mężczyźni szybko racjonalizują, odmawiają udziału w zadaniu likwidacji cywilizacji. Architekci (socjotechnicy) wiedzą, że kobieta jest posłuszna, uległa, że jest siłą irracjonalną i to, że swych cech kobiecych nie chce uznać. A skądże! Nie chce i już. I o tym oni wiedzą. Wiedzą, że mężczyźni nie zamierzają nikomu dorównywać, są sobą, mają swą racjonalność, swoje cechy uznają, zatem są niesterowni.  

W literaturze pięknej aż roi się od problemu, co kobieta chce gdy mówi tak lub nie. Nie jest to takie proste. Ostatnio usiłowano obalić rząd via kobieta. W mediach aż się kurzyło, że europoseł Bogdan Golik umówił się, ta wołała nie, nagranie zaniosła na policję (dowody!) i była sprawa o gwałt – słynne czy można zgwałcić, zamawiając stosunek. Pewne “profesorki” w mediach wyśmiewały polski rząd, naród polski. (Gwałt, prostytutka). Jak się wydaje pewne siły chciały obalić rząd kobietami – vide Aneta K. 

 

To kobiece tak i nie może wskazywać, że kobieta jest siłą nagą, siłą niszczącą i musi być ukierunkowana. Chwała autorce “wyzwalania ciemiężonych kobiet z łap męskich, krzywdy jaką ponoszą z racji współżycia, bycia w związku oraz w toksycznych układach rodzinnych” -  w “Kobieta jest siłą” (Akant 2008, nr 10, s. 2), że dostrzegła problem niszczenia cywilizacji przez kobiety

 

 Autorka pisze, że kobieta jest pozytywną siłą. Ale zaraz dodaje – o ile znajdzie miejsce w swoim życiu dla dziecka, rodziny. Dodaje co prawda o ile znajdzie miejsce “dla cudownego mężczyzny i dla dzieci i dla pracy zawodowej”, ale zapytajmy: czy mężczyzna (do czasu wprowadzenia kapitalizmu) mówił, że kobieta musi być cudowna? Zakładał, że jest cudowna. Brał Pastuszewski ciężar na siebie, nie pytał, nie stawiał warunków. A dziś? – dziś każdy mężczyzna ma stracha. Przed kobietą. 

 

Mężczyźni tamtej epoki, rzekomo antyfeministycznej byli szarmanccy, wręcz wspaniałomyślni, deklarowali w 99% gotowość utrzymania kobiety i to zostało trochę do dziś.   

 

Jeszcze dziś 70% mężczyzn  deklaruje to, choć pod wpływem ruchu wyzwolenia kobiet wszystko się zmienia, jak w starożytnym Imperium Rzymskim. Rodziny się rozpadły wraz z wyzwoleniem kobiet! A odpowiedź podała M. Zabierowska... („Akant”, nr 9, s. 10-11).

 

- Dlaczego jest taka prawidłowość ? – niech autorka odpowie, a zrozumie beznadziejność sytuacji współczesnej kobiety.  

 

Czy przypadkiem nie z powodu owej wytrzymałości kobiecej, o której pisał Norwid? Odpowiedź znano od tysiącleci. Notabene wszystkie problemy kobiet dnia dzisiejszego (łącznie z masażami, upiększaniem, wabieniem, walką z celulitem, zmarszczkami, grubieniem ud, makijażem, farbowaniem itd.) były znane starożytnym Rzymiankom, a ich metody były nawet skuteczniejsze niż obecne. Chwała Autorce. 5% kobiet stara się dostrzec prawdę. 95% walczy. Ale o co? – tego nie wiemy. Ostatnio dominikanin M. Zięba napisał, że kobieta wykonująca identyczną pracę otrzymuje mniej pieniędzy?  Kpi sobie? Zabiega o popularność? Chce być dobrym wujkiem – nowatorem równych praw kobiet w Kościele. Kariera kosztem Polski, ale jaki poklask wśród kobiet en masse i tych mężczyzn, którzy nie cierpią Kościoła (10-15%, 40% zaś wśród młodych). 

 

W literaturze kobiecej ukrywa się, że w literaturze pięknej jest analiza problemu: A co to kobieta chce, gdy mówi tak lub nie.  Mężczyźni takiego tupetu jednak nie mają. 

 

W literaturze pięknej – także starożytnej. Obawiano się kobiecej zmienności – tego tak i nie. Uważano, że kobieta jest jednak siłą nagą, niszczącą – ale może być ta siła obrócona na dobro rodziny. Autorka słusznie podkreśla, że “wyzwalanie ciemiężonych kobiet z łap męskich”, współczesne podnoszenie “krzywdy jaką ponoszą z racji współżycia” służy lansowaniu postaw sprzecznych, walce z ojcami, a nawet z dziećmi, czyli z tym, do czego kobieta jest powołana. Powstaje pytanie, dlaczego kobieta współczesna akceptuje te treści? Mogłaby przecież być na tyle uprzejma, aby nie niszczyć cywilizacji. A czy kobiecy trajkot nie wymaga naprawienia, czy nie rozbija rodzin, nie szkodzi córkom, synom? 

 

Autorka słusznie podkreśla, że nie raz wysłuchiwała utyskiwań na temat “bycia w związku oraz w toksycznych układach rodzinnych”  - w “Kobieta jest siłą”. Ale jaką jest siłą sama z siebie? Czy nie nazbyt niszczącą? Czy to tzw. “więzienie” kobiet przez mężczyzn – a jakże - w małżeństwach nie ma podstaw w psychice kobiecej?  

 

Autorka pisze, że kobieta jest pozytywną siłą, jednakże jak można być siłą pozytywną przy “tak” i zarazem “nie”?

 

Rozwiązanie Renata Grześkowiak podaje sama - o ile kobieta znajdzie miejsce w swoim życiu dla macierzyństwa. A czy ono mogło się rozwijać w starożytnym Rzymie, gdy kobiety uzyskały prawa obywatelskie? – Nie! Nastąpił stopniowo upadek Imperium, gdyż ... zabrakło rodzin, dzieci. 

 

To feminizm spowodował, że Autorka dodała “dla cudownego mężczyzny”. – Musi być warunek. Tego domaga się rzekomo godność kobiety. Cudowny ma być. Kasa, sprawny seksualnie, wesoły…  

 

I drugi warunek – “pracy zawodowej”. To niech kobieta idzie do mechaniki, poprawi teorie Newtona, da z siebie miliony twierdzeń w każdej dziedzinie. Wolną drogę miały kobiety już w starożytnym Rzymie i co? A nie było to milionów arystokratek, szlachcianek, utrzymanek itd.?  Czy zasłynęły z wynalazczości, twórczości, teorii, odkryć, miłosierdzia, oryginalności? Niech każda kobieta sobie sama odpowie, z czego zasłynęły kobiety już tam wtedy w Rzymie lub inne wyzwolone ... 

 

Autorka przesadziła z tym “i dla dzieci i dla pracy zawodowej”, ale niech będzie… Problem w naturze kobiecej. Miliony kobiet żyły w doskonałych warunkach, miały niewolników, potem służbę, wygody. Ale niczego nie zrobiły wynalazczego, np. w elektromagnetyzmie, grawitacji – ale za to chciały raz za razem, były nienasycone. Co dało światu i kobietom wyzwolenie kobiet? Cała cywilizacja wkrótce upadła. Owszem, są też kobiety aseksualne : 20 – 40%.

 

Są wyjątki, które nie kupią wibratorów.  

 

Mężczyzna bezwarunkowo akceptował kobietę: nie musiała być wcale cudowna. To jawna asymetria. Od r.1989 w mediach prowadzi się wojnę z cywilizacja, z mężczyznami tamtej epoki. Pamiętam objazdy wyzwolonych kobiet zachodnich, które po r.1989 objeżdżały Polaków za tzw. ciemiężenie kobiet. Były organizowane wykłady... (Ostatnio w Zielonej Górze...) 

 

Rzekomo antyfeministyczni przed 1989 – a byli zbyt szarmanccy, i to kobiety zmieniają po 89. To kobiety piszą, że uczucie to chemia. Byli zbyt wspaniałomyślni przed 1989 – i kobieta postanowiła to po 1989 zmienić w imię jeszcze lepszego wykorzystywania mężczyzn.  

 

Pisma kobiece (ale po 1989) są tak zatrważające, że deklarowanie gotowości utrzymania kobiety zakrawa na brak rozsądku, szaleństwo. Jeszcze dziś 70% mężczyzn tak deklaruje, ale za 5 lat będzie to tyle, ile to samo deklaruje procent kobiet. Czyli nikt nie zadeklaruje. Pod wpływem wyzwolenia kobiet nasza cywilizacja upadnie. Jak w starożytnym Imperium Rzymskim zabraknie mężczyzn do polaryzowania kobiecej siły spuszczonej z męskiego łańcucha, (więzienia).  

 

Nagłaśnia się przemoc fizyczną, pomija kobiecy destrukcyjny trajkot. Już dziś rodziny się porozpadły – na przykład wraz z wyzwoleniem kobiet przybyło 150 tysiecy dzieci truskawkowych. One tam jadą, zachodzą w ciążę, tu rodzą, tam wracają, a dzieci są podrzucane policji.

 

Dlaczego jest taka prawidłowość ? – niech Autorka też odpowie jak ma się cywilizacja zabezpieczyć przed skutkami praw kobiecych, głównie prawa do zdrad. Jak ma cywilizacja przetrzymać wytrzymałości kobiece? – problem ten dostrzegał Norwid. Kobiece “Bo tak, bo ja tak chcę” – kobieta wybiera!  - “Kobieta jest siłą”. Bo tak, bo ja tak chcę.  Żadne stworzenie na to sobie nie pozwoli. Strach! 

 

Czy o wielkiej sile tworzenia świadczy życie masażami, upiększaniem, wabieniem, push up-em, walką z celulitem i zmarszczkami, walka o nawilżanie i slim’ami, grubieniem ud, cieniowaniem twarzy, owalu, oczu, policzków, makijażem ust, farbowaniem włosów, tipsami, świecidełkami, perfumami, stringami, miniami?

 

O!, nie jest głupi ani artykuł “Kobieta jest siłą” ani “Przeciw kulturze” – obie autorki mają rację i chyba to wiedzą.

 

Obie uznają, że nie sposób żyć fizjologią, emocjami, uczuciami, biologią.  Potrzebny jest racjonalizm. “Emocje są uwarunkowane naturą kobiecą i chęć wyzwolenia się od nich to walka z wiatrakami” – ma Autorka rację. Mężczyźni nigdy z kobiet nie szydzili, nie zwalczali. Kobiety zaś prowadzą wojnę z mężczyznami – na wielką skalę. Walczą o homoseksualizm, równouprawnienie w Kościele. Walczą z celibatem.

 

Jak powiedział poseł Władysław F. – gdyby w sejmie był o. M. Zięba, to nie byłoby tam krzyża. Postępowy dominikanin walczy o równouprawnienie ... Że też jeszcze nie wystąpił ...  Dziwne.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież