Eryk Bazylczuk - Wrażliwość Węgrów

Węgierski poeta mieszkający w regionie Siedmiogrodu (Rumunia) Géza Szücs został laureatem Wielkiej Nagrody 2009 roku przyznawanej przez towarzystwo Wiedeńska Akademia Europy. Towarzystwo powstało w 1962 roku z zadaniem wspomagania integracji krajów europejskich ich współpracy oraz podnoszenia oświaty. Akademia wspiera i popularyzuje zasady działania i funkcjonowania Unii Europejskiej. Organizacja ta od dziesiątek lat, corocznie  odznacza  Wielką  Nagrodą  ludzi  wybitnych  sfery  politycznej  i  kultury z krajów środkowej Europy.

 

Według danych przedstawionych przez Stowarzyszenie Węgierskich Wydawców

 

i Dystrybutorów Książki w ubiegłym roku na książki wydano 67,6 miliardów forintów. Oznacza to, że statystyczny Węgier wydał na książki średnio 6700 Ft (100 - 105 zł).

 

3 czerwca podczas Tygodnia Książki zorganizowanego przez Związek Literatów Węgierskich przedstawiono świeżo wydaną antologię twórców pod tytułem Zwierciadło kariery - dwadzieścia portretów młodych twórców obejmującą charakterystyki dwudziestu członków Związku wybranych spośród grupy wiekowej poniżej czterdziestu lat. Książka jak w zwierciadle przedstawia wielorakość nurtów węgierskiej literatury wskazując jej aktywnych uczestników, zajmując się węgierskimi twórcami żyjącymi nie tylko w aktualnych granicach państwa. „Dzieło nie tylko wskazuje na bogactwo współczesnej palety literatury ale i na obecność środowisk, które w obecnym zatomizowanym świecie przyczyniają się do skutecznych prób rozpoczynania kariery literackiej” - piszą we wstępie Andrea Ekler i Kinga Erös. Wydawnictwo obejmuje następujących, młodych (poniżej czterdziestki) pisarzy

 

i poetów: Gábor Nagy, király Farkas, Zoltán Király, Zsolt Nagy Koppány, Laura Iancu, Tibor benjamin Szabó, János Szentmártani, János Dénes Orbán, Attila György, Zsolt Karácsonyi, Levente Csender, Noemi László, Márton Falusi, Balázs Szálinger, János Térey, László Lázár Lövetei, Ákos Györffy, Barbara Rózsássy, János Lackfi, László Simon.

 

Węgrzy są mocno wrażliwi w zakresie podtrzymania i pielęgnowania przynależności do ojczyzny. Fatalnie wybierane kierunki współpracy zagranicznej i zawieruchy wojenne I Wojny Światowej a szczególnie II Wojny spowodowały, ze poza aktualnymi granicami Węgier żyje potężna ilość ludzi z mocnymi korzeniami węgierskimi. Sam exodus związany z rewolucją 1956 roku objął ponad 200 tysięcy ludzi. Kiedyś mówiono nawet, że poza granicami żyje tyle samo Węgrów co w kraju. Ale to było dawno i raczej graniczące z fantazją niż z konkretnymi danymi. Ostrożne szacunki ostatniego dziesięciolecia wskazywały, że może tylko 50 procent, co przy aktualnym stanie populacji 10 milionów dawało 15 milionów. Wiarygodne źródła podają natomiast, że obecnie  liczba ta staje się pustą fikcją. Według źródeł statystycznych w krajach sąsiadujących z obecnymi Węgrami, węgierskie mniejszości narodowe to około dwóch milionów trzysta tysięcy osób. Diaspora reszty świata to pół do jednego miliona osób, czyli sumarycznie doliczylibyśmy się nieco ponad trzydzieści procentów. Skuteczna polityka słowacka (ograniczenie swobód językowych, zniesienie języka węgierskiego z grupy języków urzędowych - co szczególnie

 

dotknęło południowej części Słowacji, zanik szkół z językiem węgierskim) spowodowała, że przynależność węgierską deklaruje ok. 10% ludności, kiedy

 

w latach sześćdziesiątych było to 12,5%. Młodzi pochodzenia węgierskiego nie mogą uczyć się w szkołach z językiem węgierskim bo dawno ich nie ma (w latach 1970 - 1980 były), chodzą do szkół czysto słowackich, gubią powiązania kulturowe

 

z ojczyzną, po przeniesieniu się do miast szybko ulegają asymilacji w nowych środowiskach. Podobnie jest w Siedmiogrodzkiem, w Rumunii. Obecnie tylko 175 siedlisk wykazuje przewagę węgierską, większa ich część to wioski. Rozpoczęta w latach dziewięćdziesiątych sterowana asymilacja, starzenie się populacji, przesiedlenia i niska ilość narodzin spowodowały, że liczebność Węgrów w ostatnim dziesięcioleciu spadła o 200 tysięcy. Obecnie rumuńscy Węgrzy, ich ponad połowa (szacunkowo ponad 760 tysięcy), żyją w miastach. Ucieczka inteligencji

 

i przemieszczenia ludności stały się masowe podczas panowania „słoneczka Karpat” Ceausescu. Po zmianach ustrojowych jest trochę lepiej, lepsza atmosfera ale brak ludzi z odpowiednim wykształceniem wyraźnie przeszkadza w odtworzeniu węgierskiego szkolnictwa, podstawowego warunku pielęgnacji węgierskości. Sprawa idzie w dobrym kierunku, węgierskie społeczności powoli odradzają się albowiem ustanowiono zwrot przejętej przez rumuńskie władze własności prywatnej, nieruchomości prywatnej i społecznej w tym szkół, budynków administracji lokalnej itp. Proces ten jest wyjątkowo powolny, wręcz toporny. Ale politycy są dobrej myśli bo mówią - rumuńska węgierskość, na przekór ciężkim problemom, ma szansę na stworzenie autonomicznych, rozwijających węgierską kulturę ośrodków, dysponując odpowiednim zapleczem umysłowo organizacyjnym i stosownym wsparciem

 

zewnętrznym.

 

W Serbii, według ostatnich spisów, żyje tylko 290 tysięcy Węgrów co wskazuje na 20 procentowy spadek w stosunku do poprzednich danych. Jeśli chodzi o Ukrainę, to badacze oceniają, że żyje tam 140-150 tysięcy Węgrów z czego 84% w pasie 20 kilometrów wzdłuż granicy węgierskiej. Panuje wśród nich poważne bezrobocie.

 

W Słowenii zaskakująco maleje ilość zdeklarowanych Węgrów. Mówi się, że

 

w ostatnim dziesięcioleciu węgierskie straty demograficzne wyniosły tam 25 - 26%.

 

      Wnioski wynikające z podanych wielkości i wyników spisów ludności stwarzają rodowitym Węgrom i władzy niemało kłopotów. Rozmowy z rumuńskimi czy słowackimi władzami oficjalnie idą do przodu, praktyka natomiast wskazuje na niebywałą ich powolność. Węgrzy z Słowakami mają inny poważny problem. Słowacy, w górnej części Dunaju, niedaleko Bratysławy, w Gabczikowie pobudowali potężną elektrownię wodną i 3/4 wody Dunaju skierowali na turbiny zmieniając główny nurt rzeki, przez co na odcinku ok. 40 kilometrów zachwiali bilansem wodnym na niekorzyść terenów węgierskich. Dramatycznie opadły wody gruntowe, schną lasy, teren stepowieje. Sprawa od lat stanowi przedmiot przepychanek w sądzie haskim, końca jednak nie widać. Moment ten na pewno nie sprzyja skuteczności rozmów rządowych na temat mniejszości narodowych. Tereny przylegające do granicy Słowacja - Węgry od samej Bratysławy (Pozsony) do Koszyc (Kassa) wykazują przewagę ludności z korzeniami węgierskimi. Na tych terenach pojawia się silny nurt odśrodkowy, starania o ustanowienie autonomii węgierskiej. W ostatnim roku pojawiły się dwie organizacje założone przez Węgrów Nomos i Harmonia AT wyznaczające sobie taki cel i obydwie natychmiast zostały rozwiązane decyzją organów rządowych Słowacji ze wskazaniem (rzecznik rządu): „ statuty stowarzyszeń przewidują utworzenie autonomii co skutkuje naruszeniem konstytucji, która określa niepodzielność terytorialną Słowacji”. Członkowie parlamentu słowackiego nawet nawołują do powzięcia ustawy, która ustanawiała  by konsekwencje  prawne dla osób

 

i instytucji powodujących niebezpieczeństwo dla jedności terytorialnej kraju.  

 

     Poważny kryzys polityczny przeżywają także Węgrzy sami u siebie, wybuchają strajki, policja co chwila ściera się z manifestantami, główna partia opozycyjna domaga się wcześniejszych wyborów,  stan ekonomii  kraju jest mocno  nieciekawy. Gdzie  tu  czas na  rozmowy o problemach narodowościowych.

Dlatego dobrze się dzieje, że związki literackie przy nieśmiałym wsparciu finansowym odpowiednich resortów wspomagają, rozwijają życie węgierskiej kultury na obczyźnie organizując spotkania, konkursy i ustalając nagrody dla poetów i pisarzy, których serca i umysły przeznaczone są dla węgierskich wspólnot i dla tych co w ojczyźnie. 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież