Edmund Pietryk - Gorzkie zioła

Zagubiony w grzywie deszczu pod niebem głaskanym skrzydłami aniołów

Bóg opłomienia pierworodne grzechy

Anioły zbierają pianę z falującej ciszy

poeta buduje mozolnie swój szałas z tęczy

i żywi się gorzkimi ziołami -

wyciąga dłonie do gwiazd - łez Boga

Pod starczy sen podchodzi krew

a pod nim umiera tajemnica dziecka

I to jest zimorodny las który odczytujesz

z kamiennych oczu przeznaczenia 
 

z naręczem gorzkich ziół

z niebytu

wynurza się matka - śmierć

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora