Mirosław G. Majewski - Wywiad - Magia kina

Z JOANNĄ MACHA, ZDOBYWCZYNIĄ ORŁA ZA SCENOGRAFIĘ DO FILMU JANA JAKUBA KOLSKIEGO, WENECJA, ROZMAWIA MIROSŁAW G. MAJEWSKI

MM
Chciałbym Ci podziękować, że w natłoku zajęć znalazłaś dla mnie trochę czasu na face to face, więc od razu przejdę do rzeczy, zadając najbardziej nurtujące mnie pytanie: – Jak to się stało, że zostałaś scenografem? Myślę, że nie jest to marzeniem dziewczynek…

JM (śmiejąc się)
A w moim przypadku właśnie tak było. Już jako mała dziewczynka wraz z moją kuzynką, bawiłam się w teatr, ze szczególnym uwzględnieniem scenografii… Czego myśmy nie wymyślały, długo by o tym mówić. I wszystko było całkiem na serio, zaangażowaliśmy nawet kolegę mojego starszego brata Olka, który był odpowiedzialny za światło, oczywiście sprzedawaliśmy bilety… Ale scenografia była tym, w czym czułam się najlepiej.

MM
Nie chciałaś być aktorką, piosenkarką?

JM
Nie… Nie chciałam.

MM
No to mnie zaskoczyłaś. Rozumiem, że wybrałaś studia scenograficzne, o ile takie są, popraw mnie, jeśli się mylę.

JM
… nie od razu Ze mną było trochę inaczej, najpierw skończyłam Wydział Grafiki na ASP, przechodząc przez wszystkie pracownie grafiki warsztatowej i moją ulubioną pracownię – malarstwo !!!, używając różnych technik, aby wymienić grafikę,  czy olej. Dopiero po kilku latach postanowiłam zrealizować moje dziecinne marzenia i wybrałam scenografię.

MM
Wystawiałaś swoje prace graficzne i malarskie ?

JM
Tak.

MM
A więc masz dwa dyplomy, w tym scenografa, i co dalej?
JM
Otrzymałam pracę w teatrze Ateneum, jako drugi scenograf, w tym samym czasie moja kuzynka, Agata, zadebiutowała również w tym teatrze.

MM
Ta, z którą bawiłaś się, będąc dziewczynką?

JM
Ta sama.

MM
Więc ona jest aktorką? Agata, a jak dalej, o ile nie jest to tajemnicą?

JM
Agata Buzek.

MM
Agata Buzek?!

JM
Dokładnie.

MM
No to mnie zaskoczyłaś… Teraz to nawet dostrzegam podobieństwo, ale zapewne to sugestia.
Powiedz mi, jak trafiłaś do filmu?

JM
Pomagałam mojej koleżance Kasi, która pracowała z Lechem Majewskim… Czy wy jesteście z Lechem jakoś spokrewnieni?

MM
Niestety, nie.

JM
I w związku z tym, że termin realizacji wciąż się przesuwał, a Kasia była w zaawansowanej ciąży, zostałam sama na placu boju, próbując odnaleźć się u boku Lecha Majewskiego.

MM
Czyli od razu na głębokie wody. Jak się pracuje z Lechem Majewskim?

JM
To artysta w  pełni znaczenia tego słowa, dużo się od Lecha nauczyłam.

MM
Pracowałaś naprawdę z wieloma znakomitymi reżyserami, Majewski, Zanussi, Kolski, Linda, Smarzowski... Jak to jest pracować, co by nie mówić, z ikonami polskiego kina?

JM
Każdy z wymienionych przez Ciebie reżyserów to osobna historia, inny rozdział, inny rodzaj współpracy, podejścia do rzeczywistości… ,w ogóle inny świat, każdy z nich oczekuje od scenografa czegoś innego.

MM
To znaczy?

JM
Długo i miło by opowiadać … Na przykład u pana Krzysztofa Zanussiego scenografia jest niesamowicie subtelnym element, podkreślającym grę aktorów, i fabułę w ogóle.

MM
A u innych reżyserów?

JM
To bywa różnie. Przy niektórych produkcjach, to wręcz katorżnicza praca, od świtu do nocy.

MM
Czy taka była praca przy „Wenecji" Kolskiego, za którą dostałaś Orła?

JM
To był naprawdę ciężki, ale bardzo przyjemny kawałek scenograficznej roboty. Na przykład zalaną piwnicę pałacyku robiliśmy w jednej z fabrycznych hal Ursusa.

MM
Nie! W życiu bym się nie domyślił.

JM
Na tym polega magia kina.

MM
Wracając do Twojego Orła, czy gdyby to zależało od Ciebie, to też przyznałabyś go sobie za „Wenecję", czy może za inny film, przy którym pracowałaś.

JM ( po namyśle)
Myślę, że też za „Wenecję", ale dla artysty, nagroda przyznawana przez profesjonalistów sama w sobie jest niesamowitym wyróżnieniem, gdybym dostała Orła za inny mój film, cieszyłabym się tak samo.

MM
Wyłapałem, że w filmie Lindy nie tylko jesteś scenografem, ale także aktorką, jak do tego doszło?

JM
Aktorka to zbyt mocne słowo, często ludzie z ekipy również statystują, pojawiam się na ekranie przez chwilę.

MM
Mówisz coś?

JM
Nie. Ale mogę Ci powiedzieć, że praca z Bogusiem Lindą to naprawdę wielka frajda i przyjemność.

MM
Teraz pracujesz z Wojtkiem Smarzowskim, o Smarzowskim słyszałem tylko superlatywy, czy możesz to potwierdzić?

JM
Właściwie, to realizacja jest już zakończona. Wracając do superlatyw, tak, Wojtek to naprawdę wspaniały, ciepły człowiek i świetny reżyser. Pozytywna postać w każdym calu.

MM
Może powinien robić filmy familijne.

JM
I to jest zaskakujące. Oglądałeś „Różę"?

MM
Tak. Ale nie jest to film familijny, choć inny od „Wesela", czy „Domu złego".

JM
No, nie jest…

MM
Może podzielisz się jakąś anegdotką z planu?

JM
O, uzbierałoby się kilka, ale powiem Ci o jednej, kręciliśmy z Bogusiem Lindą... „Jasne, błękitne okna", jest scena kręcona w małym miasteczku, gdzie podaje się sushi, niestety w tamtej części kraju nie do zdobycia, do sceny potrzebowaliśmy rekwizytu – sushi, a scena była realizowana w małym miasteczku gdzie takich dań nie ma w menu lokalnych restauracji robimy więc danie z ryżu, cytryny i…  podszewki. Niejadalne, ale ładnie imitujące oryginał.

MM
Czyli magia kina. Czego należy życzyć scenografowi?

JM
Ciekawych realizacji.

MM
I tego właśnie Ci życzę, dziękując bardzo za rozmowę.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

zloty motocyklowe