• +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Akantnik: Notki o autorach oraz antologia tekstów

    „Z podróży w pamięć przywożę te wiersze.
    Petrarce także nie wadził wiek starczy.
    W świecie poezji słowo zawsze ciałem.”
    „II mio spirito mi sollevo laddov’era mia cara…”, s.51

    Stefan Pastuszewski pisał „Ziarna płonące” (zbiór 24 sonetów z tytułami w języku włoskim; tym samym autor połączył język polski z językiem włoskim) 20 lat inspirując się Canzioniere Francesco Petrarki.

    Niektóre dyskusje wydają się tak dalece bezzasadne, że aż trudno uwierzyć, iż przewijają się jak refren od wieków. Przykładem takowej dyskusji jest udowadnianie konieczności istnienia literatury czyli za Stefanią Skwarczyńską mówiąc „sensownych tworów słownych" z funkcją estetyczną bądź literatury stosowanej; upraszczając i uogólniając; spieramy się o sensowność istnienia zapisów i luster człowieczeństwa.

    Pytanie o ontologiczny sens literatury zawsze nabrzmiewało mocno w okresach historycznych szczególnie dramatycznych, np. rozbiorów Polski, kiedy walka piórem i troska o ochronę dzieł literackich spotykały się ze zrozumieniem w bardzo różnym stopniu.

    Ludzie to nie szklanki i nie można ich zastąpić. Ból jest nieodłącznym towarzyszem braku. Powołani z nicości przychodzimy na świat z tymczasowym terminem przydatności ciał – naszych mieszkań i naszego osobistego świata, którego końca musimy doświadczyć i pozostaje wiara oraz nadzieja, że nie skończymy w otchłani tejże nicości. Każda śmierć jest strachem, co kryje się za zamkniętymi drzwiami. Jest bolesnym wyrwaniem z objęć najbliższych. Każdy doczeka się katastrofy rozpadu własnego ciała. Lepiej dożyć własnej śmierci niż tych, bez których nie można żyć. To największy dramat ludzkiej istoty. Pięć lat temu umarł Święty Człowiek, który cierpliwie przemawiał do każdego z nas wyrzucając z siebie miliony pereł w ciągu 27 lat.

    Świat będzie istniał, dopóki choć jedna tancerka będzie na nim tańczyć. A później to już tylko mężczyźnie pozostanie upewnić się, czy nigdzie jej nie ma, zwinąć się w embrion i zasnąć.

    Taniec jako forma ruchu wyrażających emocje człowieka towarzyszy mu przez całą ewolucję. Może być sztuką, terapią i rozrywką, można tańcem afirmować miłość do Boga albo przynależność do określonego środowiska. Zawsze jednak pozostawał i pozostanie taniec sposobem wyrażenia głębokiego erotyzmu, którego z różnych względów i sytuacji, wyrazić się inaczej nie da. Kobieta jako samica należąca do fauny wyrzuca z siebie w rytm muzyki sygnały o swojej seksualnej gotowości i potrzebach, które są wyłapywane przez mężczyzn, świadomie lub nieświadomie, zdecydowanych na spełnienie siebie poprzez nią.

    Strona 1 z 7