• +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Odwiedza nas 271 gości oraz 0 użytkowników.

    Lesław Czapliński - W obronie słabszych

    Idea ta przyświeca nieco zdziwaczałej bohaterce najnowszego filmu Agnieszki Holland według powieści Olgi Tokarczuk, mieszkającej na odludziu emerytowanej architektce Janinie Duszejko, której nazwisko wszyscy naokół przekręcają na Duszeńko. Angażuje się ona w opór stawiany miejscowej zmowie pomiędzy hodowcami zwierząt futerkowych i myśliwymi, a instytucjami mającymi stać na straży prawa (policja, straż miejska i prokuratura). Ale, jak to u Agnieszki Holland bywa, słuszna sprawa przybiera tendencyjną formę (rosyjscy żołdacy w „Gorączce”, sfanatyzowani katolicy w „Gorzkich żniwach”, mongoidalni esbecy w „Zabić księdza”), w której optyce świat dzieli się szlachetnych idealistów (grany przez Jakuba Gierszała cherubinkowaty Dyzio informatyk) oraz otaczających ich wrogich oportunistów, zredukowanych do antypatycznych cech, również fizycznych, a mających w odruchowy sposób budzić niechęć widza (na przykład postać sfrustrowanego listonosza).

    W tym celu przejmuje środki wizualne właściwe dla przekazu propagandowego z niektórych filmów Ejzensztejna – na przykład „Pancernika Potiomkina” czy „Października”. W ten sposób ukazane zostają postacie myśliwych, pełniących jednocześnie zawody zaufania publicznego. A więc ksiądz ukazany poprzez deformujące zbliżenie jego poruszających się ust, obrośniętych wąsami i brodą. Podobnie komendant policji charakteryzowany jest poprzez serię detali, przedstawiających jego usta, oko oraz... bose stopy, wstydliwie trzymane pod biurkiem z powodu uciskających butów. Tym samym zostają w jakimś stopniu odczłowieczeni, sprowadzeni do rzędu personifikacji określonych wad.

    Z kolei wyjaśnieniu urazów, wyniesionych przez niektóre postacie z przeszłości, służą wyjaskrawione retrospekcje, przywołujące tamte zdarzenia, kładące się wciąż cieniem na ich teraźniejszości (pochodząca z rodziny alkoholików młoda dziewczyna, nad którą bohaterka roztacza opiekę).

    Akcja obejmuje okrągły rok, a upływ czasu odmierzają karty z łowczego kalendarza, informującego o zwierzętach, wydawanych w danym miesiącu na łup myśliwych, czyli koncesjonowanych zabójców, rozładowujących w ten sposób swoje zwyrodniałe, krwiożercze instynkty, które usprawiedliwiać ma tradycja, związana na przykład z obchodami świętego Huberta – jedna z kulminacyjnych scen filmu.

    Być może nie wszyscy już pamiętają jaki skweres i oburzenie podniósł się w związku z porównaniem przez Jana Pawła II w 1991 roku zabiegów przerywania ciąży do holokaustu, w czym dopatrywano się umniejszania znaczenia eksterminacji Żydów i swoistej banalizacji zła. W filmie Holland natomiast czeski entomolog przywołuje tenże holokaust w kontekście wyrębu dokonywanego przez lasy państwowe, w wyniku którego zagładzie ulega gatunek rzadkich chrząszczy.

    W związku z tym ostatnim i bohaterką pojawia się kolejna w filmografii Agnieszki Holland po „Kobiecie samotnej” scena zbliżenia pomiędzy starymi, nieurodziwymi ludźmi, choć tym razem rozegrana nie bez dozy humoru, skoro przybiera formę poszukiwania przez nich za pomocą węchu feramonów, wydzielanych przez kochanków na podobieństwo owadów, o czym wcześniej opowiada mężczyzna.

    Kreacja aktorska Agnieszki Mandat wspina się na wyżyny, gdy porzuca ona kostium alegorii i odnajduje ludzkie oblicze granej postaci, zwłaszcza w sytuacjach, gdy stara się zająć i otoczyć opieką słabszych od siebie (wykorzystywana przez hodowcę zwierząt futerkowych wspomniana młoda dziewczyna, którą ochrzci mianem Dobrej Nowiny).

    Finałowa apoteoza odnalezienia się głównych bohaterów w edeńskiej rzeczywistości, gdzie i psy czeka pośmiertny żywot, a dzika zwierzyna z ufnością podchodzi do ludzi, przywołuje apoteozy z filmów Krzysztofa Zanussiego, zwłaszcza tę z „Kontraktu”. I okazuje się, że może nie jest to sprawa przypadku, albowiem ten ostatni jest producentem „Pokotu”.


    „Pokot”.

    Scen. Olga Tokarczuk i Agnieszka Holland wg powieści Olgi Tokarczuk „Prowadź swój pług przez kości umarłych”.

    Reż. Agnieszka Holland i Katarzyna Adamik.

    Zdj. Jolanta Dylewska.

    Muz. Antoni Łazarkiewicz. 

    2017.