Dewiza biskupa: „Krzyż moim łukiem”

Książę Adam Stefan Stanisław Bonifacy Józef Sapieha (imiona na chrzcie) urodził się 14 maja 1867 r. w Krasiczynie. Jego herbem rodowym był Lis. Ród Sapiehów pochodził ze Smoleńszczyzny od Semena – przydomek Sopiha, czyli sapiący. Od XVI w. przydomek ten stał się nazwiskiem. Był to ród bojarski. Syn Semena Waśko (Wasyl) był dworzaninem króla Aleksandra Jagiellończyka.

Inicjatywa powstania Międzynarodowego Festiwalu Poezji „Duchowość bez granic” w Płowdiw narodziła się w 2014 roku w Londynie, gdzie Aleksy Wróbel wraz z grupą artystyczną KaMPe zorganizował festiwal poezji (zob. „KaMPe” Akant 4(251)2017), w którym uczestniczyła też poetka bułgarska Rozalia Aleksandrowa. Ona też była pomysłodawcą bułgarskiego festiwalu poezji w latach 2015-2017.W tych latach festiwale wspierał Uniwersytet Medyczny w Płowdiw wraz z prof. Iwanem Dechewem oraz organizacja pozarządowa „Kwant i Przyjaciele”, którą kieruje wcześniej wymieniona poetka.

SYTUACJA 139

Res Mental wyobraża sobie pana w meloniku, który kolekcjonuje liście.

Jest to specjalny zbiór, bardzo osobisty.

Wszystkie liście będące w kolekcji pochodzą z jednego drzewa, które zasadził ojciec pana w meloniku w dniu jego urodzin.

Pierwszy liść, który pojawił się na drzewie został umieszczony w albumie wraz z puklem włosów syna.

Na obłupionym, opuszczonym murze ogrodzenia, zarosłym łupianem i głuchą pokrzywą buraka szklarza, rdzawo przydrutowana z głębokimi ranami czasu, sflaczała płachta starej reklamy. Z jej całej obrazowo-literowej figuracji pozostała jakaś fowistyczna magma, rozpływające się kałuże kolorowych plam z nierozpoznawalnymi fragmentami zdeformowanych twarzy, hieroglifami liter, odmarzła noga, oblazły, ze skóry, złuszczony słońcem nos, fiołkowe oko, które wylało się z oczodołu, niebo jak wielkie zgniecione piszczałki organów.

Dla każdego, kto choć raz odbył - pojedynczą nawet - sesję jogi poprowadzoną rzetelnie według metody B.K.S. Iyengara, potencjał etyczny tego spotkania na linii nauczyciel-uczeń zostaje otwarty. Używając terminologii z zakresu psychologii percepcji i psychoterapii w nurcie Gestalt, chcę tu nazwać praktykę jogi świadomym procesem odkrywania wzajemności relacji, w którym z tła spotkania konkretnych społecznie i osobowościowo ludzi wyłania się, równie konkretna sytuacyjnie, etyczna figura odpowiedzialności.

Zimowej zmianie czasu

Śniło mi się, że śnię. Taki sen jak pudełko z zapałkami. Poukładany równo, ale z siarką w gotowości do odpalenia. Sen był spokojny jak wełniana kołdra w liście. Spałam stapiając się z nią ciałem i nie odczuwając żadnej granicy śnienia. W pewnym sensie śniłam o tym, że jestem tą ciepłą, milutką, białą kołdrą w brązowe liście. Nie musiałam się przytulać do kołdry, bo zrosła się ona z moją skórą.

trudno je przywołać
do linijek
 rozbiegają się
jak niesforne dzieci
 rozpychają wyobraźnię
wskakują w przestrzenie
nierozpoznane
zagrzebują się
pod kolejną tkanką dnia
wydrapuję je wtedy
po kropce
po literce
czerwienieją

 

– Na naszej ulicy wszyscy od lat się znali i przyjaźnili. Stara wiara luzacka i mocno imprezowa. Aż tu nagle sprowadził się nam pyszałek!
– Doskonały czy niedoskonały?
– To pani myśli, że my są frajerzy bez honoru? Niedoskonały od razu na dzień dobry kopa by od nas dostał. Ten nasz Doskonały Jest!
– A po czym to poznaliście?
– Po tym, że nikt nie czuł się na siłach ani na dzień dobry, ani na do widzenia dać Mu kopa!

możesz zostać
z nią zawsze układać
ciała do snu rozbierać z nadmiaru
złudzeń poznawać rano pytać
o stan imię ewentualnie
przy czarnej kawie
trzeźwieć przy bladym świetle
upijać się do nieprzytomności zlizywać z ust
kochanków naznaczać sobą by
była tylko twoja zanim wróci
dzień

możesz zostać z nią więc
nie potykaj się o
moje ramię