Odwiedza nas 134 gości oraz 0 użytkowników.

Czytając wyjątkową/szczególną książkę autorstwa Jerzego Beniamina Zimnego „Dzieci Norwida”, czułem, że podążam za rozważnym przewodnikiem po poetyckiej przestrzeni ostatnich pięćdziesięciu lat.

Już sam tytuł, szczęśliwie podtrzymany, określa dziedzictwo pisarskie przywołanych poetów. W ich poetyce jak i przesłaniach filozoficznych / metafizycznych można bez trudu znaleźć Norwidowy rodowód. Kamil Cyprian Norwid jest bowiem najbliższym wieszczem dla współczesnych poetów polskich.

Paweł Kuszczyński na pewno ma swój język. Swój poetycki kod. Żeby go rozpoznać nie wystarczy przeczytać kilka wierszy, być może nawet kilka zbiorów. Trzeba czytać często i dużo aż przynajmniej zacznie się myśleć  tym językiem. Wtedy nagle wszystko okaże się jasne i być może nawet czytelnik wpadnie w zachwyt. Bo olśnienie to zachwyt.

„Dziś bawiłem się gdzie indziej” to druga książka poetycka, urodzonego w 1978 roku Roberta (Robura) Feszaka. Jego debiut pt. „Wnętrza gór” został wyróżniony w Ogólnopolskim Konkursie Literackim im. Artura Fryza na najlepszy debiut książkowy 2015 roku. Jednakże z twórczością autora spotykam się po raz pierwszy, gdyż jak wiadomo tylko skromna część tomików wydawanych w Polsce trafia do ogólnopolskiego obiegu, no i nie natrafiłem na żadne pismo, w którym drukował swoje wiersze autor.

Magdalena Nazaruk jest autorką zbioru wierszy "Nie do mówienia". To jej debiutancka książka. Poetka jest obecnie studentką prawa, laureatką kilku konkursów poetyckich. Uczestniczy w życiu kulturalnych rodzimego Podlasia. Debiutancki tom składa się z trzech części, które w jej zamyśle powinny się dopełniać. Przynajmniej to sugerują ich tytuły. Są to jednak elementy odrębne, tak w kwestii narracji, jak i zabiegów formalnych. Język stopniowo w nich  ewoluuje, komunikaty stają się czytelniejsze, poezja nabiera dojrzałości.

Za taką poniekąd uznał ją kościół katolicki, obdarzając tytułem apostołki apostołów. W filmie Gartha Davisa historia Jezusa i jego uczniów do pewnego stopnia przepisana została w duchu feministycznym, skoro na jego drodze postawiona została Maria z Magdali. Nie tylko jako pierwsza kobieta przystaje do ich grona, ale także zwraca uwagę Mistrza na swoją płeć i jej problemy. Stąd też jego skierowane do kobiet nauczanie znacznie wykracza, rzecz jasna, poza przekazy ewangelijne, stanowiąc projekcję współczesnych poglądów.     

Co jeszcze jest jasnością to najnowsza książka poetycka Mieczysława Wojtasika, wydana w ramach Biblioteki „Tematu” w 2016 roku. Jest to wybór wierszy, powstałych w latach 1966-2016.

Jak widać, jest to niemała retrospektywa twórczości. Bydgoski poeta, bo w grodzie nad Brdą, od wielu lat mieszka, tworzy i pracuje Autor m. in. tomu wierszy „Między mitem a kowadłem” - pochodzi jednak z małej kujawskiej wsi Paniewek, co zresztą od razu zaznacza w pierwszym wierszu, w którym przedstawia się czytelnikowi jako tytułowy „Kujawiaczek z Paniewka”.

Na poniektórych z nas przychodzi taki dzień,
że trzeba się opowiedzieć: po stronie wielkiego Tak
albo wielkiego Nie. Kto jest gotowy na Tak
widać to gołym okiem. I ledwie je wymówi,
nabiera pewności siebie i wspina się ku zaszczytom.

(Konstanty Kawafis)

Lektura książki Joanny Siedleckiej „Biografie odtajnione. Z archiwów literackich bezpieki” przypomina wędrówkę po bagnach1. (Zalecam czytanie w kaloszach). Błoto donosicielstwa, kłamstwa, niegodziwości, podwójnego życia chlupocze, bryzga, brudzi, zanieczyszcza aureole.

Nie pamiętam dokładnie, kiedy po raz pierwszy pojawiło się w mojej świadomości sformułowanie „mała ojczyzna”. Zazwyczaj obejmowało ono region (w moim przypadku Kujawy), ale przede wszystkim moje rodzinne miasto- Włocławek. Mieszkam tu od urodzenia i już w dzieciństwie uwielbiałam odnajdywać w literaturze ślady drogich mi miejsc. To samo dotyczyło regionalnych twórców. Nie zapomnę uczucia dumy, kiedy w warszawskiej księgarni odnalazłam tomik poezji włocławianki - Krystyny Sarnowskiej.

Co jest zadaniem aojda, barda, skalda, trubadura, minstrela, truwera, rybałta, waganta czy też Janka Muzykanta? Wędrówka – no, może poza Jankiem Muzykantem, który ma pasać gąski, więc zostaje mu jedynie dreptanie gęsiego. Wędrowanie od domu do domu, z miasta do miasta, ze wsi miodnej i szczęśliwej do wsi, gdzie tylko perz i psy szczekają, a czym szczekają, jako człowiek dobrze wychowany nie śmiem pisać.

- Kto to słyszał, żeby gabinety lekarskie na piętrze umieszczać! Toż to nie można było tak jak rejestrację - na parterze? Żeby choć winda była, ale gdzie tam, wspinaj się kobieto, a nie, to na tamten świat.
- No już dobrze, dobrze, proszę niech pani siada. Lekarz już przyjmuje.

Zgrabna pielęgniareczka odwróciła się na pięcie i oddaliła się szybkim krokiem, jakby sam diabeł ją poganiał.

Strona 1 z 4

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org